Showing posts with label azja. Show all posts
Showing posts with label azja. Show all posts

Tuesday, August 30, 2016

Azja w Sopocie, czyli relacja z Hello Asia.

Miesiac temu dostalysmy zaproszenie od Sandry z Wyznan Azjatoholiczki, oraz Patrycji, prowadzacej bloga Interendo, na azjatycki dzien "Hello Asia", kt�ry odbyl sie w ostatnia sobote w Sopotece. M�wiac szczerze, bylysmy troche zdenerwowane, bo mimo tego, ze obie juz wiele razy opowiadalysmy o Korei, piszemy duzo i czesto wystepujemy publicznie, to "Hello Asia" bylo pierwszym wydarzeniem gdzie m�wilysmy pod szyldem Oppy. Bylysmy Kasia i Daria z My Oppa's Blog, co okazalo sie jednak stresujace.

Dwa tygodnie przed wydarzeniem spotkalysmy sie w naszym ulubionym Starbucksie i przygotowalysmy prezentacje. Nie wiedzac za bardzo jaka wiedze beda mieli nasi sluchacze, uznalysmy, ze lepiej nie m�wic o 5 powodach dla kt�rych musza obejrzec Lucky Romance (:D) i przygotowalysmy kilka bardzo og�lnych slajd�w.




Chwile po 11 wysiadlysmy z pociagu i udalysmy sie do Sopoteki. Jesli bedziecie kiedys w Sopocie to bardzo polecamy to miejsce, wyglada jak jedno z tych ladnych koreanskich o kt�rych pisalysmy w poscie "gdzie sie uczyc". Ladna, wsp�lczesna przestrzen, duzo miejsca do nauki, gazety, ksiazki, mozna siedziec na podlodze, jest wifi oraz przemili pracownicy, a na dole mn�stwo pieknych kawiarni oraz bezposrednie polaczenie z dworcem.

cr: Sopoteka


Impreza byla podzielona na dwie czesci. Na pierwszej, zamknietej, poza nami bylo okolo 10 innych bloger�w w taki czy inny spos�b zwiazanych z Azja, jednak my bylysmy tu raczej wyjatkiem od reguly. Wiekszosc stanowili blogerzy urodowi, chociaz kladacy duzy nacisk na kosmetyki z Korei Poludniowej i Japonii. Poznalysmy: Be Asienne, Uroda, Zakupy, Recenzje., Nataszkowiec Babik, Takiemojeoderwanie, Do it with Ann. Blog I love dots, CosmetiCosmos, kamomiru.blogspot.com,  Twoje Zr�dlo Urody  oraz oczywiscie Interendo i Wyznania azjatoholiczki

Dziewczyny przygotowaly bardzo duzo niespodzianek, wiec wreczono nam mapki i rozpoczela sie zabawa. Na pierwszy ogien poszedl 10 stopniowy rytual pielegnacji na podstawie ksiazki Charlotte Cho "Sekrety urody Koreanek" (nasz post o ksiazce znajdziecie TUTAJ). Mimo obaw, udalo nam sie go szybko uzupelnic i ruszylismy dalej.



Kolejnym punktem bylo odnalezienie cosplay'er�w DAI x SORA (a na pelnym ludzi Monciaku, wcale nie jest to takie latwe) i zrobienie z origami Hello Kitty (co bylo jeszcze trudniejsze)

cr: Sopoteka, praca wre. 
Nasze dziela ;)

Szybko poszlo nam tez podpisanie dan kuchni japonskiej, wiec juz bez przeszk�d dotarlismy do ostatniego punktu naszej mapki, czyli restauracji Hashi Sushi. Zgodnie przyznalysmy, ze sushi bylo swietne, dawno nie jadlysmy tak dobrego, rywalizacje wygral zdecydowanie krab w tempurze, ale rolki z krewetkami, kalmarami czy szparagami tez byly pyszne. Najadlysmy sie i jezeli wszystkie restauracje azjatyckie w Sopocie prezentuja taki poziom to zdecydowanie warto tam przyjezdzac.



Sushi bylo ostatnim punktem czesci zamknietej, wiec wr�cilismy do Sopoteki na czesc otwarta dla wszystkich chetnych. Jeszcze zanim zaczely sie prelekcje, organizatorki obdarowaly nas masa prezent�w od sponsor�w. Ksiazki, slodycze, kosmetyki, bylo tego bardzo duzo. Polowa kosmetyk�w stanowi dla nas zagadke, ale mamy plan zeby stworzyc post o tym co z tych prezent�w spodobalo nam sie najbardziej i w koncu podszkolic sie troche w trudnej sztuce dbania o urode.


Czesc otwarta spotkania rozpoczeli Dai x Sora, kt�rzy zaprezentowali wlasnorecznie przygotowane stroje, przeszkolili nas tez w wyborze najlepszych peruk, uswiadomili, ze robienie zdjec wcale nie jest takie latwe i wyswietlili kilka filmik�w z cosplay'mi. Prezentacja byla interesujaca, a publicznosc miala duza zabawe przymierzajac peruki.

cr: Sopoteka

Nastepny w kolejce byl kr�tki quiz o Japonii. Czesc pytan byla naprawde trudna, ale sluchacze swietnie sobie poradzili i wiekszosc zostala nagrodzona kosmetykami lub ksiazkami. W tym czasie my juz po raz setny powtarzalysmy w glowach swoja prezentacje.

Stres byl wielki, polowy z tego co chcialysmy powiedziec nie powiedzialysmy, ale jakos sie udalo. To byla nasza pierwsza publiczna Oppowa prezentacja o Korei, wiec nie czulysmy sie pewnie, ale pierwsze koty za ploty. Kolejne wystapienia przy innych okazjach na pewno beda juz duzo lepsze i wygloszone z mniejszym stresem. Cieszylo nas, ze padlo kilka pytan z sali, wiec udalo nam sie kogos zainteresowac. Dziekujemy w tym miejscu Patrycji, kt�ra jak przystalo na profesjonalna organizatorke, sama zadala nam kilka bardzo sensownych i pomocnych pytan.


Po nas na sali pojawila sie Interendo, kt�ra opowiedziala o swoich ulubionych azjatyckich kosmetykach. Duzo wiedzy, mn�stwo przydatnych informacji, a nam najbardziej podobaly sie kosmetyki w stylu czarodziejki z ksiezyca :d Chwile p�zniej byla jeszcze szansa spr�bowania najciekawszych chinskich slodyczy. Na sam koniec organizatorki wyswietlily film "Czarodziejka z ksiezyca".

Bawilysmy sie naprawe dobrze, poznalysmy duzo ciekawych os�b, zadebiutowalysmy publicznie jako My Oppa's Blog i c�z, mamy nadzieje na wiecej i kolejna edycje Hello Asia w przyszlym roku, z jeszcze wieksza iloscia bloger�w azjatyckich i sluchaczy. Dziekujemy organizatorkom za zaproszenie oraz wspaniala atmosfere.

Wednesday, June 15, 2016

Japonia

Z Japonii wr�cilam juz ponad 2 miesiace temu. Nikomu jeszcze nie pokazywalam zdjec, nie napisalam zadnego posta, a na pytania "jak bylo", odpowiadam, ze "fajnie". Troche sie to r�zni od wrazen z pobyt�w w Korei po kt�rych zawsze mam duzo do powiedzenia, a do ogladania zdjec wrecz ludzi przymuszam. Nie jestem niestety w stanie stwierdzic w czym tkwi r�znica. Japonia byla na mojej liscie miejsc do zobaczenia juz od dosyc dawna, chcialam przekonac sie na wlasne oczy jak wyglada sakura, zobaczyc jak bardzo Tokio r�zni sie od Seulu, czy to prawda, ze wszedzie sa kolorowo ubrani ludzie i gadzety z postaciami z mangi oraz anime.

W tym poscie napisze o wyjezdzie bardzo og�lnie, bedzie to szersza odpowiedz na pytanie "Jak bylo w Japonii?" ;) Jesli chcecie poznac wiecej szczeg�l�w, w komentarzach napiszcie co Was interesuje.

Tokio przywitalo nas wiatrem, kt�ry sprawil, ze konc�wka sakury byla jeszcze bardziej fotogeniczna, oraz sloncem, kt�re pozytywnie wplynelo na nasz nastr�j. Pierwsze wrazenie o Japonii oczywiscie bardzo pozytywne, sakura wprowadzila mnie w euforie, mam chyba 30 zdjec spadajacych na ziemie platk�w.


Nie jestem w stanie opisac calego wyjazdu, poza tym na pewno byscie sie zanudzili czytajac relacje dzien po dniu, ale w zwiazku z tym, ze to byl m�j pierwszy raz w Japonii, postanowilysmy (z kolezanka) skupic sie na Tokio i regionie Kensai na kt�ry kupilysmy sobie rail pass. Jak juz wiedzialam, ze jedziemy do Japonii to niestety nie powstrzymalam sie i nam�wilam ja na 4 dni w Korei (ja nie zaluje :d ona chyba tez nie, ale pewnosci nie ma ;D)

To co nas laczy to zamilowanie do jedzenia, czasami sobie nawet zartujemy, ze jakos wszystkie nasze wsp�lne wyjazdy zamieniaja sie w kulinarne :) Tym razem nie bylo inaczej, co prawda Joanna bardzo sie starala i kupowalysmy sobie jakies zdrowsze rzeczy na sniadanie, ale og�lnie jedzeniowo bylo na tyle dobrze, ze nadal jeszcze nie tesknie do makaronu i tempury.


W Tokio bylysmy lacznie chyba 3 dni (po i przed wylotem), wiec skupilysmy sie najpierw na  najwazniejszych miejscach, takich jak Muzeum Narodowe (nadal byly eventy zwiazane z sakura <3), Shibuya (za duzo ludzi!), Ginza, Akihabara, zamek Edo itp. Poza tym bardzo duzo chodzilysmy (po okolo 20-23 km dziennie) ogladajac uliczki spoza typowych tras. To co mnie zdziwilo to, ze poza utartymi szlakami nie ma tam bardzo wielu ludzi, wystarczylo odejsc z 500 m od gl�wnej ulicy aby byc samemu. Nie chodzi mi nawet o to, ze w malych uliczkach nikogo nie bylo, ale pusto robilo sie od razu za gl�wnymi ulicami, wystarczylo kilka krok�w.




Lot Tokio Narita - Osaka byl lotem przelomowym :) Na lotnisku trafilysmy do sklepu Travaler's Factory gdzie zaopatrzylysmy sie w notesy, naklejki i inne gadzety do dokumentowania podr�zy. Od tego momentu wazne staly sie pieczatki, zbieranie bilet�w i zapisywanie relacji z kazdego dnia.




Chcialabym zrobic kiedys wpis o kalendarzach, notesach i dokumentowaniu podr�zy, wiec nie bede sie rozpisywala na ten temat.

Kolejnym etapem podr�zy bylo Kansai. Spalysmy w Osace, Kobe i Kyoto, a podr�zowalysmy jeszcze miedzy innymi do Himeji i Nary.












Bardzo podobaja mi sie przejscia kolejowe w srodku zatloczonego miasta, robilam im duzo zdjec.



Bylysmy tez na karaoke, sushi, w bardzo wielu znanych miejscach turystycznych: muzeach, palacach, ogrodach, ulicach, restauracjach, nie spos�b wszystkiego opisac i pokazac.

Zdjecia nie przedstawiaja nawet 10% tego co widzialysmy, wiec jesli jestescie ciekawi szczeg�l�w lub macie pytania, prosze o informacje via mail/komentarz/fejs :)

Friday, January 15, 2016

McDonald's w Korei Poludniowej

Nie pamietam ile razy juz to m�wilam i pisalam, ale jestem wielkim fanem jedzenia. Odkrywanie nowych smak�w to cos co uwielbiam. Jezeli nie jem to bardzo prawdopodobne, ze wlasnie ogladam film o jedzeniu. Korea to oczywiscie przepyszny street food, kimchi, mieso, pikantne smaki, owoce morza, ale... no wlasnie ale, globalizacja na wszystkim odciska swoje pietno, r�wniez na kuchni. Czymze bylby wsp�lczesny swiat bez McDonald's? 


Pierwszy McDonald's w Korei Poludniowej otwarto w roku Igrzysk Olimpijskich - 1988. Dzien w dzien ustawialy sie przed nim dlugie kolejki zadnych nowosci Koreanczyk�w (Nawet w dramie Reply 1988 uwzgledniono ten przelomowy moment ;) ). Obecnie kolejki nie sa juz az tak wielkie, a w kraju dziala ponad 400 lokali tej sieci.

Ekipa Reply 1988 siedzi w pierwszym koreanskim McDonald's

Wracajac do wsp�lczesnosci. Nie przepadam za fast foodami, jadam w nich tylko wtedy gdy jestem zmuszona (czytaj spieszy mi sie, albo to jedyny otwarty lokal w promieniu kilku kilometr�w), sa dla mnie zbyt nijakie i pozbawione charakteru. Mimo wszystko nie ustrzeglam sie przed nimi r�wniez w Korei. Jak na razie odwiedzilam McDonald's caly jeden raz, ale zeby pozostac w azjatyckich klimatach wybralam �wariant koreanski�. McDonald's na calym swiecie w zaleznosci od kraju proponuja jakies lokalne �specjaly�, w Polsce to np. WiesMac. M�j blyskawiczny koreanski obiad opiewal wiec w Bulgogi Burger oraz mrozona zielona latte. Rozochocona faktem znalezienia czegos �orientalnego� postanowilam poszukac glebiej i znalazlam jeszcze kilka lokalnych, koreanskich wariant�w.

Na pierwszy plan wysuwa sie zielona herbata, poza napojami r�wniez w formie lod�w, ta tutaj to akurat mrozona latte, zadziwiajaco smaczna.



Kolejne jest mango, czy to w formie frappe czy kawalk�w owoc�w.


O dziwo wsr�d deser�w regionalna opcja ma byc churros (musze sprawdzic czy w Hiszpanii tez je sprzedaja). Koreanczycy lubia churros i nie uwzglednilam ich w tekscie o koreanskim street foodzie tylko dlatego, ze nie sa koreanskie, ale rzeczywiscie bez problemu mozna je kupic w malutkich ulicznych barach i to nie tylko w dzielnicy obcokrajowc�w.


W menu deserowym mozna znalezc r�wniez McFlurry Oreo w kilku wariantach smakowych, oraz Oreo Affrogato, czyli kawe z dodatkiem lod�w i oreo. Wciaz zaskakuje mnie niezrozumiala fascynacja Azjat�w akurat tym ciastkiem. W kazdym razie trend jest trendem i jezeli w sklepie moge kupic kilka smak�w oreo, to czemu nie w McDonald's?



Poza tym zupelna deserowa nowoscia sa makaroniki w kilku smakach, czyli tym razem fascynacja kuchnia francuska.


Lista nie bylaby pelna bez sztandarowego dania fast food'owego. Wsr�d burger�w tez czeka kilka orientalnych smak�w:

Na poczatek opcja sezonowa czyli burgery noworoczne: Prosperity Burger Gold oraz Prosperity Burger Red. Pojawiaja sie co roku w okolicach stycznia, tuz przed obchodami Chinskiego Nowego Roku, a ich zjedzenie ma nam zapewnic pomyslnosc finansowa.


I do tego CherryBerryMcFizz, czyli l�d, Sprite i syrop wisniowo-jagodowy. Kasia m�wi, ze pyszny :D


Kolejny orientalny wariant to burgery z krewetkami, na ostro i w sosie cytrynowym. McDonald's podkresla, ze to pierwsze w Korei danie z owocami morza serwowane przez te siec.



Niekwestionowanym numerem jeden jest Spicy Shanghai Chicken Burger. Od lat najlepiej sprzedajacy sie burger, wystarczajaco pikantny by zadowolic gust Koreanczyk�w.



I oczywiscie Bulgogi Burger, bioracy nazwe od bulgogi, czyli popularnego dania kuchni koreanskiej � cieniutko pokrojona marynowana wolowina z grilla.


Podazanie za lokalnymi trendami spowodowalo tez maly szum, kiedy The Racket Report na swojej stronie internetowej umiescilo artykul jakoby w koreanskich McDonald'sach w ramach nastrajania sie przed sezonem �bok-nal� zaczeto sprzedawac burgery z psim miesem. Podczas �bok-nal�, czyli najgoretszych dni lata, Koreanczycy jadaja zupe z psa, kt�ra skutecznie studzi i zwieksza wytrzymalosc. Warto jednak wspomniec, ze obecnie sa to raczej nieliczne i w przewazajacej czesci starsze osoby. Sporo Koreanczyk�w nigdy nie jadalo psiego miesa, a znajomi, kt�rych pytalam m�wili, ze sa nim nawet zawiedzeni, smakuje gorzej niz oczekiwali. Tu chce od razu powiedziec, ze nie mam zupelnie nic przeciwko jedzeniu przez Koreanczyk�w psiego miesa, w zaden spos�b mnie to nie oburza, nie obrzydza i nie zamierzam tego pietnowac. Wracajac do gl�wnego watku, artykul spowodowal, ze obroncy praw zwierzat od razu zaczeli zasypywac twittera #notodogmeat, a The Racket Report wystosowalo oficjalne oswiadczenie, ze byla to kaczka dziennikarska.

cr: http://theracketreport.com/

Zamiast psa mozna za to kupic burgera z minionkami.


Tyle o jedzeniu, ale jest jeszcze jedna rzecz, kt�ra odr�znia koreanski McDonald's od jego polskiej wersji. Chodzi o dostawy na telefon. Zamawianie jedzenia do domu jest popularne w Korei, sama tak robilam, wychodzi tanio i nie trzeba samemu biegac. Restauracja wyszla na przeciw oczekiwaniom konsument�w i wprowadzila r�wniez taka opcje.


Poza tym McDonald's nie jest jedynym fast foodem na koreanskim rynku. Olbrzymia popularnoscia cieszy sie Lotteria (Piekna nazwa jak na restauracje. Nigdy nie wiesz co wylosujesz ;) ), KFC oraz BurgerKing (A najwieksza sieci�wka kawiarniana jest Starbucks, o kt�rym Kasia pisala TUTAJ).

Co sadzicie o koreanskiej wersji McDonald's? Kt�res dania powinny trafic do Polski? A moze calodobowa dostawa prosto pod nasze drzwi?

Monday, November 30, 2015

Glowa rekina i miniatury z Hongkongu, czyli relacja z Festiwalu Pieciu Smak�w.

Wlasnie zakonczyla sie kolejna edycja Festiwalu Pieciu Smak�w (O zeszlorocznej mozecie przeczytac TUTAJ). Jak co roku byla to okazja do zobaczenia film�w z r�znych zakatk�w Azji, oraz spotkan z ich tw�rcami.


W ramach swietowania Halloween i festiwalowych przedsmak�w wybralysmy sie 31 pazdziernika do Kina Muran�w na Azjatycka Noc Grozy. Przywitano nas tajskim horrorem �Zlozone w ich ciele�   Sopona Sakdaphisita. To film o gwiazdach szkolnej druzyny plywackiej, tr�jkacie milosnym i smierci na basenie, przez kt�ra jednego z bohater�w zaczyna nawiedzac cos wiecej niz wyrzuty sumienia. Zaskakuje i trzyma w napieciu, kilkukrotnie cala sala wzdrygala sie przy najstraszniejszych momentach, by juz po chwili wyluzowac sie, a nawet zasmiac przy zupelnie niepasujacych do horroru scenach. Mimo wszystko caly film jest dosc straszny, a groza laczy sie z nastoletnia obsesja na punkcie ciala, pozadaniem i seksualnoscia. Fascynujacy film.

cr: materialy prasowe festiwalu

Kolejny byl koreanski �Narysuje wam smierc� Kim Yonggyun'a. To film o Jiyun, utalentowanej autorce popularnego internetowego komiksu, kt�rej sielankowe zycie wlasnie dobiega konca. Okazuje sie, ze w swoich komiksach autorka kadr po kadrze przewiduje makabryczne zgony kolejnych os�b. Pracujacy nad sprawa detektyw, bedzie musial zbadac skrzetnie skrywana przeszlosc dziewczyny... Koreanskie horrory zawsze wydawaly mi sie troche mniej straszne niz ich japonskie odpowiedniki, ale okazuje sie, ze Koreanczycy tez potrafia straszyc, a przy okazji sa duzo bardziej krwawi i brutalni.

cr: materialy prasowe festiwalu

Po filmie zaproszono nas na maly poczestunek od Besuto Sushi Bar, polaczony z degustacja wina. Zapewniam Was, ze sushi z larwami maczniaka, to idealna przekaska na noc z maratonem horror�w. Maczniak byl slodkawy, chrupiacy i... popularny, mimo ze byly wersje wegetarianskie (czytaj bezrobacze) to wiekszosc widz�w i tak rzucila sie na larwy.

cr: materialy prasowe festiwalu

Tuz po degustacji wyswietlono ostatni film: �M�j sasiad zombie�, czyli wizje Korei po epidemii zombie. To szesc epizod�w powiazanych tematem wirusa nieumarlych. W 2010 roku zaraza zaczyna rozprzestrzeniac sie po calym swiecie, a wladze koreanskie nakazuja natychmiastowa eliminacje zakazonych. Jest tu wszystko: komedia, horror, dramat, a nawet romans. Etiudy bardziej niz straszne sa po prostu dziwne. Nakrecone za minimalne pieniadze, czesto w domach samych tw�rc�w, sa bardzo kreatywne: c�rka, ukrywajaca swoja matke-zombie, romans miedzy czlowiekiem, a potworem, historia pierwszego zakazonego... opowiesci sa surrealistycznie smieszne, a reakcje widz�w byly naprawde mieszane, jedni opuszczali sale, inni zostawali do ostatniej etiudy i smiali sie co chwile. To ciekawa propozycja dla milosnik�w zombie, tego na pewno sie nie spodziewaja.

Z festiwalowej puli wybralysmy r�wniez seans najlepszych kr�tkometraz�wek z hongkonskiego programu Fresh Wave 2015. Fresh Wave to program, podczas kt�rego wybierane sa najciekawsze zgloszenia, kt�re nastepnie otrzymuja dofinansowanie i opieke mistrzowska, a zrealizowane filmy biora udzial w konkursie. Na Pieciu Smakach pokazano cztery miniatury, a �Debata� Wong Tinshing'a, wygrala w moim prywatnym rankingu. To film o Szeman, pilnej uczennicy, bioracej udzial w koncoworocznej debacie, w kt�rej ma przekonac sluchaczy, ze prawa Chinczyk�w osiedlajacych sie w Hongkongu powinny zostac ograniczone. Jej koledzy nie wiedza, ze dziewczyna jest wlasnie taka Chinka.

cr: materialy prasowe festiwalu, czlowiek wie gdzie usiasc, zeby byc na pierwszym planie ;)
Poza tym obejrzelismy r�wniez �Kiedys sie dowiemy� w rezyserii Edith Chong Yuenping, czyli kolejny film pod znakiem druzyny plywackiej i pr�bach poradzenia sobie ze strata przyjaciela. Nie porwal mnie tak jak tajski horror, ale jest ciekawym obrazem o radzeniu sobie z b�lem i emocjami.

�Kucharz samo zlo� Yip Manhay'a, to kolejny obraz, kt�ry naprawde mnie zainteresowal. Jestem fanka wszelkich film�w kulinarnych, ogladam je namietnie, wiec nie moglam tego odpuscic. Legendarny i bezkompromisowy mistrz kuchni, w telewizyjnym show serwuje potrawy celebrytom, a kazde z dan skrywa specjalny, kontrowersyjny skladnik. Na final kucharz szykuje cos naprawde niezwyklego. Jak daleko mozna posunac sie w gotowaniu? Musicie zobaczyc sami.

cr: materialy prasowe festiwalu

Ostatnia z miniatur to �Namietnosc Wampira� Charlie Choi Kitlin'a. Spotkanie mezczyzny i kobiety w psychodelicznym barze, historia namietnosci i uwodzenia opowiedziana tancem.

Po seansie zaproszono nas do rozmowy z obecnymi na sali tw�rcami. To bylo ciekawe spotkanie, z nowatorskim kinem, w r�wnie ciekawej przestrzeni baru Pies czy Suka. Bywalcy warszawskich lokali powinni go znac. Poza przepysznymi drinkami, wrazenie robi ciekawy wystr�j (klub jest polaczony z galeria), ze scian zwieszaja sie glowy rekin�w, swin, jeleni... artystyczna, nowoczesna przestrzen byla swietnym miejscem do ogladania miniatur prosto z Hongkongu.

cr: materialy prasowe festiwalu, rozmowa z tw�rcami miniatur i wielka czerwona swinia w tle ;)

W tym roku nie mialam tyle wolnego czasu ile bym chciala, wiec nie udalo mi sie obejrzec wiecej festiwalowych propozycji, a szkoda. W przyszlym roku na pewno wezme udzial w kolejnej edycji i mam nadzieje, ze Wy r�wniez. Byliscie na jakims z film�w tegorocznej edycji? A moze polecicie nam jakis inny azjatycki film wart obejrzenia?

Saturday, January 3, 2015

Incheon China Town (?? ?????), czyli gdzie zjesc najlepsze Jajangmyeon.

Incheon, polozony okolo godziny na zach�d od Seulu, to trzecie co do wielkosci miasto w Korei Poludniowej. To tutaj miesci sie najwieksze lotnisko w kraju oraz port dla statk�w pasazerskich z Chin. Wlasnie bliskosc Chin spowodowala, ze okolo 1880 roku powstalo tu China Town. W przeszlosci znajdowalo sie tu wiele sklep�w handlujacych towarem importowanym z Panstwa Srodka, teraz wiekszosc z nich zamieniono na restauracje. Chociaz nie wszystkie tradycje kultury chinskiej sa nadal kultywowane, obszar wciaz kryje wiele ciekawych atrakcji.



Przyjechalam do Incheon metrem. Poczatkowo kolejka byla pelna i Koreanczyk�w i Chinczyk�w, tuz przed Incheon w wagonie zostali sami Chinczycy i ja. Chcac nie chcac wzbudzilam ich ciekawosc (Co ta Biala chce robic sama w China Town?!), ale po zrobieniu sobie wsp�lnej fotki stracili zainteresowanie. Po wyjsciu ze stacji trafilam od razu pod Junghwamun Gate (?? ?), kt�ra jest jedna z bram tradycyjnie strzegacych China Town. Podobne mozna spotkac np. w Londynie czy Los Angeles.


wszystkie 4 bramy prowadzace do China Town w Incheon, 3 z nich zostaly ofiarowane przez chinskie miasto Weihai



Za brama rozciaga sie inny, �chinski� swiat. Ulice sa pelne zapach�w i gwaru, wszedzie slychac chinskie disco, sklepy maja dwujezyczne oznaczenia, wiekszosc mieszkanc�w porozumiewa sie po mandarynsku. Na chwile zapomnialam, ze jestem w Korei. 






Gl�wna ulica dzielnicy jest Jajangmyeon Street. Jej nazwa pochodzi od przepysznego dania chinsko-koreanskigo, czyli miski klusek Jajangmyeon w slodkim sosie sojowym (zajeta jej pochlanianiem zapomnialam zrobic zdjecia, ale znalazlam na ulicy wielki plastikowy odpowiednik, wyglada prawie identycznie :P). 


Gl�wna ulica i restauracja z Jajangmyeon 

Po obiedzie pomaszerowalam dalej, wzdluz Samgukji Mural Street, gdzie znajduje sie mural ze znana chinska kronika z III wieku - Sanguo Zhi (Kronika Trzech Kr�lestw). Kawalek dalej trafilam na Boundary Steps - �graniczne schody�. Na kazdym stopniu stoi kamienna latarnia: te po lewej symbolizuja chinskich mieszkanc�w Korei, te po prawej japonskich. Nad schodami g�ruje posag Konfucjusza. 




Niedaleko schod�w zachowalo sie kilka postkolonialnych budynk�w, oraz stare magazyny przeksztalcone na Incheon Open Port Modern Architecture Museum (????????????). O rzut beretem stoi tez kolejny pomnik Konfucjusza (Konfucjusza nigdy dosc! :D). 

Kolejny Konfucjusz i kilka smok�w stojacych przed centrum kultury

Po zwiedzeniu China Town zajrzalam do Jayu Park/Freedom Park (????), kt�ry roztacza sie nad okolica. Do niego tez prowadzi brama, a wsr�d drzew znajduje sie pomnik generala Douglas'a MacArthur'a, kt�ry dowodzil podczas slynnej bitwy o Incheon w czasie wojny koreanskiej. Trafilam zreszta na najazd wycieczek szkolnych i posluchalam z nimi chwile o osiagnieciach generala. 


Polecam wizyte w Incheon China Town wszystkim, kt�rzy chca zobaczyc jak wyglada zycie mniejszosci chinskiej w Korei, oraz maja ochote na jedno z przepysznych dan kuchni Panstwa Srodka. Jedzenie jest tu naprawde przepyszne, zreszta nawet PSY w swojej ostatniej piosence "Hangover" zrobil sobie przerwe na posilek wlasnie w Incheon China Town ;). 

PSY, "Hangover" 

Informacje praktyczne: 
  • Dojazd: Incheon Station (Linia 1) 
  • Wstep: bezplatny