Showing posts with label relacja. Show all posts
Showing posts with label relacja. Show all posts

Monday, June 19, 2017

Korea Festival 2017

Czerwiec, a jak czerwiec to oczywiscie Korea Festival na warszawskiej Agrykoli.

Sz�sta edycja pod wzgledem atrakcji w namiotach nie r�znila sie prawie niczym od poprzednich, wiec oczywiscie byla strefa z jedzeniem, namioty gdzie mozna bylo ozdabiac wachlarze, pocwiczyc kaligrafie, kupic cos z kategorii k-pop i k-beauty, spr�bowac sil w grze na tradycyjnych instrumentach, albo zagrac w yut. Nie bede sie tu o tym rozpisywac, ciekawych odsylam do naszych post�w z wczesniejszych edycji (KLIK-2016 KLIK-2015).


Jak kilkukrotnie wczesniej o tym wspominalam, co roku sa dokladnie takie same atrakcje i szkoda, ze nie ma na festiwalu "namiotu rotacyjnego", w kt�rym pojawialby sie jakas nowosc. Jest to jedyny minus i tak na prawde wynika z tego, ze po prostu juz tych wszystkich rzeczy pr�bowalam. Dla tych, kt�rzy po raz pierwszy stykaja sie z kultura Korei atrakcje sa na pewno ciekawe i niosa wiele radosci.


Nowoscia i w pewnym stopniu wlasnie takim "namiotem rotacyjnym" bylo stanowisko Igrzysk Olimpijskich w PyeongChang, ale niestety sprowadzalo sie tylko do ulotek, plus za wypelnienie ankiety dostawalo sie olimpijska naklejke.

Jako, ze mialam sporo czasu do gl�wnych wystep�w, niezrazona kolejka skierowalam sie do stanowiska z hanbokami. Kto byl moze tez to zauwazyl, jednym z wiekszych problem�w Polek przy przymierzaniu tradycyjnych stroj�w koreanskich sa za duze biusty! M�j biust do zbyt wielkich nie nalezy, wiec tu nie mialam problemu, za to sukienka okazala sie ciut przykusa. Widac cos za cos, wiekszy biust=wieksza sukienka, mniejszy= damy Ci standardowy rozmiar koreanski i okaze sie, ze jestes do niego za wysoka. I jak tu Polce dogodzic? :D


Dluzej zabawilam tez w namiocie Samsunga. Mozna tam bylo wypr�bowac fotelu JET PACK- fani awiacji mogli odbyc symulacje lotu w specjalnym, ruchomy fotelu (niestety ze wzgledu na wysokie temperatury czesto sie psul), do tego na spragnionych czekaly rowery polaczone z wyciskarkami sok�w i fotobudka, kt�ra opr�cz zdjec robila nam tez gifa. Kilka razy stawalam w kolejce zeby wypr�bowac wszystkie dostepne tla, ale ja po prostu uwielbiam takie rzeczy (O naszych przygodach z koreanskimi fotobudkami przeczytacie TUTAJ).


W miedzy czasie na gl�wnej scenie trwaly pokazy taekwondo, tanca k-pop, samulnori (tradycyjna muzyka perkusyjna) i tanca z wachlarzami, kt�ry uwazam za najpiekniejszy tradycyjny koreanski taniec, i mimo ze w ciagu dnia zesp�l byl na scenie dwukrotnie, to dwukrotnie ogladalam ten sam wystep (zesp�l tworza studentki UAM w Poznaniu i od jakiegos czasu trwa akcja zbi�rki pieniedzy na nowe wachlarze. To co robia jest r�wnie dobre co wystepy koreanskich tancerek, wiec warto je wesprzec).






O 15 odbylo sie oficjalne otwarcie festiwalu. Przemawial nowy Ambasador Korei, Pan Choi Sung-joo, calkiem niezle wyszla mu czesc po polsku chociaz musi jeszcze troche potrenowac ;)


Pierwszym wystepem w czesci oficjalnej byl pokaz taekwondo w wykonaniu Michala Loniewskiego (wielokrotnego mistrza Polski, Europy i swiata), kt�ry z przyjaci�lmi pokazal podstawy tego sportu. Tuz po nich na scene wkroczyly gwiazdy wieczoru czyli zesp�l JUMP, kt�rych przedstawienia okresla sie jako �comic material art performance�- akrobatyka wpleciona w scenki z zycia koreanskiej rodziny. Sa tu stereotypowe postacie; pijany syn, sliczna mlodsza c�rka, brzydka chlopczyca, twardziel, surowy ojciec, okularnik-fajtlapa, gangsterzy. Wszystko opiera sie na taekwondo oraz taekkyon i kojarzy mi sie z koreanskimi programami komediowymi. Wystep bawil, chociaz miejscami wydawal mi sie odrobine zbyt przeszarzowany. To jednak koreanskie poczucie humoru, a mnie wciskanie laski w odbyt po prostu nie bawi, ale poza tymi malymi minusami caly wystep oceniam jako dobry.





Na koniec artysci wsp�lnie pozegnali sie z widzami i plynnie przeszlismy do kolejnego punktu programu - loterii. Do wygrania byly m.in. bony do koreanskich restauracji, szkatulki inkrustowane masa perlowa, zestawy maseczek, odkurzacze, najnowsze telefony Samsung'a i gl�wna nagroda, na kt�ra wszyscy obecni po cichu liczyli, 50 calowy telewizor. Po loterii wyswietlano film �Wewnetrzne piekno�, kt�ry mozna bylo tez obejrzec na zeszlorocznym Warsaw Korean Film Festival. 



Podsumowujac, czesc oficjalna festiwalu wypadla dobrze (chociaz slabiej niz w poprzednich latach), podobnie jak atrakcje na stoiskach. Mam nadzieje, ze kolejne edycje beda jeszcze lepsze, a festiwal dalej bedzie sie rozwijal i przyciagal rzesze odwiedzajacych. Jadac na niego juz w autobusie spotkalam rodzine z malymi dziecmi, kt�rzy nic o Korei nie wiedza, ale zainteresowaly ich plakaty, wiec postanowili odwiedzic festiwal. A Wy? Byliscie? Jak wrazenia? Co Wam sie podobalo, a moze cos byscie zmienili? Czekamy na komentarze :)

Friday, December 9, 2016

Korponoc - filmowa noc ludzi pracy / Festiwal Filmowy Piec Smak�w

Polskim korporacjom, nawet polskim oddzialom zagranicznych korporacji, jeszcze daleko do stylu pracy Azjat�w, ale juz coraz czesciej mozemy czytac o korposzczurach, Mordorze na Domaniewskiej czy ludziach, kt�rzy psychicznie nie wyrabiaja, rzucaja wszystko i jada w Bieszczady. Jako osoba, kt�ra 7 lat spedzila w Mordorze na Domaniewskiej, pracujac dla amerykanskiej korporacji, wiedzialam, ze nie moze mnie zabraknac na Festiwalowej korponocy. 

Wraz z kolezanka z pracy (tez po traumie w korpo) postanowilysmy najpierw nabrac energii wykorzystujac znizke we wsp�lpracujacych z festiwalem restauracjach i p�jsc na obiad do WI-TAJ; wietnamsko- tajskiej restauracji znajdujacej sie przy Placu Konstytucji.

Bedac juz pod kinem przypomnialo sie nam, ze w koncu zapomnialysmy powiedziec, ze mamy znizke, ale i tak bylo warto. Do WI-TAJ bedziemy wracac :)

Do kina Muran�w, w kt�rym odbywal sie maraton, dotarlysmy 10 minut przed poczatkiem pierwszego filmu, ale calkiem przypadkiem udalo nam sie zajac dobre miejsca. Wydawalo mi sie, ze trzy filmy to moze byc za duzo, ale ich dob�r byl bardzo dobry. Mocne uderzenie, p�zniej cos bardziej do myslenia i na koniec wielki koreanski hit, kt�ry nie pozwolil nam zasnac i podtrzymal zainteresowanie publicznosci.

ATAK SERCA / Heart Attack, Tajlandia 2015, 124'

Czas to pieniadz, zycie to praca, sen to fanaberia, a organizm moze przeciez skladac sie w 70% z kofeiny (pozostale 30 to tanie zarcie z kiosku na najblizszym skrzyzowaniu). Yoon to mistrz Photoshopa, pogromca dedlajn�w i kandydat do kontraktu dekady, dajacego szanse na prace dla japonskiego kontrahenta. Jedyne co przeszkadza ambitnemu retuszerowi, to dokuczliwa wysypka, kt�rej nie da sie pozbyc z wlasnej sk�ry jednym kliknieciem myszki. Kiedy zdecyduje sie w koncu wybrac do lekarza, za drzwiami gabinetu spotka urocza, lecz zasadnicza dermatolozke, kt�ra postawi przed nim najtrudniejsze zadanie: odpoczynek. (opis z festiwalowej www)


Nasz faworyt! Bardzo podobaly mi sie wnetrza, gra aktorska i to jak dobrze zostaly zobrazowane rozterki freelancera. Z wywiadu z rezyserem, kt�ry odbyl sie po projekcji, dowiedzielismy, ze zdecydowano sie na profesjonalnego aktora, kt�ry potrafil oddac zmiennosc emocji granej przez niego postaci. Zasluzenie jest nagradzany, wszystkie emocje byly czytelne i czulam, ze wiem dlaczego przezywa tyle problem�w i mimo, ze zachowywal sie czasami dziwnie, jego argumentacja byla uzasadniona. Taki jest freelance, trzeba brac co daja, bo mozna wypasc z rynku. Mimo powaznego problemu film zostal nakrecony z przymruzeniem oka, jest narracja, ciekawe wstawki, przejscia oraz czarny humor, kt�ry doprowadzal do smiechu cala sale. Zdecydowanie polecam.

MILOSC ZA STO JEN�W / 100 Yen Love, Japonia 2014, 113'

Ichiko: przypadek beznadziejny. Trzydziestodwulatka bez perspektyw na przyszlosc, gniezdzaca sie z rodzicami w niewielkiej klitce, od czasu do czasu wypelzajaca na swiatlo dzienne w niezmiennie poplamionych i powyciaganych ubraniach. Kiedy do rodzinnego domu wprowadza sie z synkiem rozwodzaca sie siostra, konflikt jest nieunikniony. Zeby m�c mieszkac samodzielnie, Ichiko zatrudnia sie w sklepie "Wszystko za 100 jen�w"; jak sie okazuje, w poblizu znajduje sie klub, w kt�rym trenuje calkiem przystojny bokser. Film Masaharu Take, wielki przeb�j kina niezaleznego i japonski kandydat do Oscara, to przejmujaca opowiesc o boksowaniu sie z zyciem i nieoczekiwanie odkrytej woli walki.

W tym filmie najbardziej podobal mi sie klimat. Japonia, kt�ra juz poznalam i  codziennosc, kt�ra nadal wydaje mi sie bardzo orientalna. Ladne ujecia sa duzym plusem tej produkcji, ale byly momenty gdzie mialam uwagi do montazu, dlugosci pewnych scen lub kolejnosci przedstawiania zdarzen. Film byl dobry, ale jesli mialabym dokonac wyboru, to ten podobal mi sie najmniej. Zakonczenie do zmiany (:D), ale rozumiem zamysl. Moze za bardzo niszowe jak na moje gusta?

Po tym filmie odbyla sie dluzsza przerwa, podczas kt�rej zaproponowano nam poczestunek. Sushi rolls, makaron i napoje. Udalo nam sie zalapac na pyszne sushi <3


Ostatni film to Koreanski Train to Busan, na kt�ry czekalam bardzo dlugo. Gong Yoo Oppa jest z Busanu i ma tam rodzine, wiec pewnie jechal kilka razy tym pociagiem :D Nie czytalam wiele o tym filmie, chcialam miec niespodzianke i powiem Wam, ze sie udalo, bylam zaskoczona.

TRAIN TO BUSAN / Korea Pld 2016, 118'

Seok Woo jest przepracowanym, egoistycznym managerem w duzej seulskiej korporacji. Odeszla od niego zona i nawet c�reczka nie chce z nim spedzic swoich urodzin � woli jechac do mamy do portowego Pusanu. Seok Woo nieoczekiwanie postanawia zawiezc ja tam osobiscie. Wsiadaja do szybkiego pociagu KTX, dumy Korei, i ruszaja w droge na poludnie.


Tymczasem ludzie wok�l zaczynaja sie dziwnie zachowywac � wiele wskazuje na to, ze w kraju wybuchla wyjatkowo gwaltowna epidemia zombie. Swiat szybko zamienia sie w piekielny chaos, a kto sie nie schowa dolacza do masy ozywionych trup�w. Zarazone osobniki trafiaja takze do rozpedzonego pociagu, jazda bedzie wiec dramatyczna walka o przetrwanie i prawdziwym testem na czlowieczenstwo.


 
Gong Yoo jest dobrym aktorem, gral wiele r�znych postaci i ostatnio czesciej go widac w powaznych filmach niz ckliwych dramach (chociaz jego nowa drama pobije chyba wszystkie rekordy popularnosci - polecam. Goblin), ale nie widzialam w nim egoistycznego managera tylko zagubionego Oppe. Jego bohater przechodzi przemiane i oczywiscie jest pozytywna postacia, ale pokazanie tej zmiany bylo istotne, bo to praca zrobila z niego taka egoistyczna osobe.

Film jest na powaznie, ale nas (i czesc publicznosci) troche smieszyl, bo jednak zombiaki? w Korei? :D Byl poruszajacy i przyznaje sie, plakalam, ale to film w stylu koreanskiego show biznesu, robi wrazenie i sklada sie ze scen, kt�re maja wywrzec okreslona reakcje.

Na zakonczenie kupilysmy sobie festiwalowe torby i nawet teraz gdy widze kogos z jakims gadzetem z malpa to czuje nic porozumienia :D


Jak zwykle organizatorzy staneli na wysokosci zadania, z roku na rok jest coraz lepiej, filmy sa dobrze dobrane, a r�znorodnosc propozycji pozwala trafic do coraz szerszej publicznosci. Nawet osoby nie zainteresowane Azja trafily na filmy, koncerty lub dyskusje. Z wielu stron dostawalam informacje o festiwalu ("A wiesz, ze jest taki azjatycki festiwal?" :D) i nie byly to tylko osoby interesujace sie kinem lub kultura Azji.

Dziekujemy i czekamy na nastepna edycje.

Thursday, November 24, 2016

Wietnam - czesc 1

Zwykle bylam osoba, kt�ra duzo opowiada o swoich urlopach, pokazuje rodzinie i znajomym zdjecia, opowiada ze szczeg�lami r�zne historie i zachwyca sie konkretnymi rzeczami. W tym roku zdecydowanie sie to zmienilo, zdjecia z Japonii ciagle zalegaja na moim komputerze, o Gruzji jestem w stanie powiedziec w jednym zdaniu, a Wietnam sprowadzilam do "bylo bardzo goraco, a w sklepach byly koreanskie produkty". Jestem szczesliwa, ze moge tyle jezdzic i kazdy z tych wyjazd�w byl bardzo wyjatkowy, wydaje mi sie, ze przestalam tyle opowiadac bo to bardziej moje przezycie, stracilam pewnosc, ze odbiorca zrozumie moje emocje, dodatkowo wydaje mi sie, ze ludzie pytaja z grzecznosci.

Ciesze sie, ze mamy z Daria bloga, piszemy tu o rzeczach, kt�re na prawde nas interesuja, czesto opisujemy swoje przygody i doswiadczenia r�wniez dla siebie, pewnie jestesmy swoimi najwierniejszymi czytelnikami :D Czesto wracam do post�w, kt�re napisalysmy jakis czas temu, korzystam z przepis�w, kt�re same zamiescilysmy, czy ogladam zdjecia, kt�re zrobilam w Korei. Dlatego jesli chodzi o podr�ze, to wiem, ze blog jest odpowiednim miejscem do zamieszczenia relacji. Podziele sie z Wami swoimi opiniami, pokaze zdjecia, przytocze r�zne historie, kt�re z czasem moglyby wyblaknac i opowiem co warto zobaczyc. Zawsze bede mogla do tego wr�cic, wyslac linka komus bliskiemu i przypomniec sobie jak fajnie bylo w...Wietnamie :)



Moja towarzyszka podr�zy byla Kasia (dwie Kasie, duze ulatwienie dla lokals�w :D), z kt�ra odwiedzilam juz Koree (najlepszy wyjazd EVER!) i Islandie. Z Kasia podr�zuje sie cudownie, mamy podobne podejscie do szybkosci podejmowania decyzji, czasu spedzanego w muzeach, miastach czy kawiarniach, oraz tego o kt�rej sie powinno wstawac, jaki standard noclegu rezerwowac i co zobaczyc. Zeby byc szczerym powiem, ze ja moglabym wiecej chodzic i ciagalam Kasie do sklep�w, a za to ona wolalaby abym ja wstawala jednak troszeczke wczesniej i jadla p�zniej :D Uwielbialam momenty gdy mialysmy podobne opinie, "muzeum militarne? nie, dzieki", albo gdy szybko podejmowalysmy jakies decyzje (obiad, rezerwacja noclegu, przejazd). Poza tym odbylo sie wszystko co sobie zaplanowalysmy. Szacun dla nas.

Jak widzicie na mapce, podeszlysmy do sprawy ambitnie. Przylot do Ho Chi Minh, nastepnie samolot do Da Nang, autobus do Hoi An, wycieczka do My Son, autobus do Hue, nocny pociag do Hanoi i wycieczki do Ha Long i Tam Coc. Powr�t do WAW z Hanoi. Wszystko w dwa tygodnie.  





Ho Chi Minh przywitalo nas morzem skuter�w i bardzo wysoka temperatura. Spedzilysmy w tym miescie dwa dni, p�zniej okazalo sie, ze to najbardziej zurbanizowane z miejsc, kt�re widzialysmy. Oczywiscie nie majac por�wnania uwazalysmy inaczej, umykanie przed kierowcami, jedzenie, fryzjerzy, kosmetyczki, toalety, wszystko na srodku chodnika, kt�rym nie da sie przejsc. Pieszy nie istnieje i nie ma praw. Bylo to tez jedno z nielicznych miejsc gdzie na ulicach bylo stosunkowo sporo "normalnych" sklep�w. K-marty i inne odpowiedniki 7eleven, gdzie produkty mialy ceny, mozna bylo placic karta, a wyb�r byl duzy (kimchi! soju!)


Korea inwestuje w Wietnamie bardzo duzo pieniedzy, wiec sklepy w 50% zawieraly produkty koreanskie, bylam w raju :D Poza Ho Chi Minh popularne byly miejsca w kt�rych prywatne osoby wystawialy towary i cene wymyslaly na biezaco, ciezko bylo o sklep "z prawdziwego zdarzenia", np w Hoi An to sie nie udalo, przeplacalysmy za produkty. Oczywiscie waluta, Dong (VND) jest bardzo slaba i dla polak�w jest tam baaaardzo tanio, niekt�re rzeczy kosztowaly grosze (doslownie).

Z Ho Chi Minh zdecydowalysmy sie poleciec do Da Nang, lot byl op�zniony, bardzo nas wytrzeslo i musialysmy zmienic nocleg. Planowalysmy przejechac od razu do Hoi An, ale przez p�zny przylot postanowilysmy jedna noc spedzic w Da Nang i zobaczyc wspanialy, swiecacy most o ksztalcie smoka.

Da Nang znajduje sie nad Morzem Poludniowochinskim, wiec nocleg kolo plazy wydawal sie logiczny. Kiedy o 23 nasza taks�wka wwozila nas w coraz ciemniejsze uliczki, mijajac budowy i puste place, zaczelysmy w to watpic. W koncu zatrzymalismy sie przed naszym hotelem, kt�ry znajdowal sie na koncu opustoszalej drogi, byl to ciemny budynek, a w okolicy nie bylo za bardzo zadnych innych budowli, ludzi i swiatel. Balysmy sie, ze nikt nie bedzie na nas czekal, ale sympatyczny Wietnamczyk, kt�ry nie znal slowa w jezyku angielskim, zapytal nas "Kasia?" i jakims cudem trafilysmy do pokoju (bez okien!). Zostawilysmy rzeczy i mimo p�zniej godziny postanowilysmy przejsc 5 km do mostu.

Nawet nie wiem jak to opisac, ale szlysmy srodkiem pustej ulicy bo po chodnikach biegaly szczury, mijalysmy budowy, dziwne bary w kt�rych nikogo nie bylo, nie jezdzily samochody, nie widzialysmy tez ludzi. Co jakis czas mijal nas tylko motocyklista, kt�ry z glosnik�w puszczal "Paaaad Thai! Paaad Thai'. Co chwile m�wilysmy sobie, ze zaraz dojdziemy do wspanialego mostu, a brak ludzi pewnie oznacza, ze wszystkie miasta w Wietnamie, poza Ho Chi Minh i Hanoi, sa male. Dotarlysmy do mostu o p�lnocy. Zdazylam postawic na nim noge i zrobic jedno zdjecie, po czym most zgasl :D

Most wyglada tak:



 Moje zdjecie wyglada tak:



Umykajac przed szczurami wr�cilysmy do hotelu, a rano taks�wka pojechalysmy na dworzec autobusowy. I co sie okazalo? Bylysmy po zlej stronie miasta. Cale centrum, zycie, sklepy, kawiarnie i bary znajdowaly sie po drugiej stronie mostu.

Na dworcu znalazlysmy autobus do Hoi An i po kilku godzinach wyladowalysmy na obrzezach tego pieknego miasta. Mialysmy mapke i wiedzialysmy, ze do hostelu mamy 2-3 km, kt�re postanowilysmy przejsc na piechote. Hoi An to dawny portugalski port morski, oraz miasto, kt�re dzieki Polakowi, jest wpisane na liste zabytk�w swiatowego dziedzictwa UNESCO. Kazimierz Kwiatkowski, polski architekt i konserwator zabytk�w, prowadzil w My Son, Hue i Hoi An prace konserwatorskie. Dzieki niemu Wietnamczycy porzucili pomysl wyburzenia starego miasta Hoi An i zbudowania na jego miejscu blok�w (!).

cr: vietnam.sepehrgasht.com


Okazalo sie niestety, ze do hotelu mamy okolo 11 km i w koncu przeszlysmy cala trase na piechote. W 30 st i z bagazami :D Dzis juz jestem w stanie wspominac to z usmiechem. Szlysmy droga, kt�ra byla zrobiona z duzych betonowych plyt, a po obu jej stronach znajdowaly sie bardzo ladne domy, ogrody i palmy. Im dalej oddalalysmy sie od centrum tym mniej bylo motor�w, a wiecej rower�w. Okolica bardzo mi sie podobala i obie p�zniej uznalysmy, ze bylo to jedno z najladniejszych miejsc, kt�re widzialysmy w trakcie calego pobytu. Hotel, a raczej homestay byl bardzo ladny i zadbany, wzielysmy pok�j dwuosobowy z wlasna lazienka i balkonem (wszystkie noclegi mialysmy z balkonem, takie to juz wietnamskie budownictwo). Codziennie rano jadlysmy w ogrodzie sniadanie (zwykle nalesniki lub omlet) i rowerem jechalysmy do "miasta" lub na plaze.



Jeden z lepszych widok�w z balkonu jaki kiedykolwiek mialam. Polaczenie typowego budownictwa azjatyckiego, swiatyn i lampion�w z palmami zrobilo na mnie bardzo duze wrazenie i to zwykle opowiadam gdy ktos pyta co mi sie najbardziej podobalo w Wietnamie.



Hoi An oferuje bardzo duzo atrakcji, miasto samo w sobie jest piekne, w dzien najlepiej przemieszczac sie rowerem, a wieczorem, gdy zapalaja sie lampiony, nawet bardzo dlugi spacer staje sie przyjemnoscia. Atmosfera miasta kolonialnego, palmy, piekne budynki i wspaniale oswietlenie zapewniaja niesamowity klimat.

W okolicy Hoi An znajduja sie plaze i kilka ciekawych zabytk�w, wiec jest to miejsce na dluzszy pobyt. Na plaze, kt�ra znajdowala sie kilka kilometr�w od naszego hotelu, pojechalysmy rowerami.


Piasek byl zbyt goracy, wiec siedzac na trasie pilysmy soki arbuzowe, ogladalysmy widoki i po prostu cieszylysmy sie urlopem i milym dniem.




To koniec pierwszej czesci relacji z Wietnamu, dzieki za uwage :) W kolejnej czesci My Son, Hue, jazda pociagiem i Hanoi, p�zniej jeszcze post tylko o Hoi An i miejsce na odpowiedzi na pytania, jesli jakies sie pojawia. Jesli planujecie podr�z do Wietnamu i moge jakos pom�c to dajcie prosze znac w komentarzach, lub jak zwykle przez PW na facebooku :)

Monday, December 28, 2015

UNESCO - swiatowe dziedzictwo Korei.

Lista swiatowego dziedzictwa UNESCO, to spis wszystkich miejsc na swiecie, kt�re stanowia unikatowa wartosc kulturowa lub przyrodnicza. UNESCO to organizacja ONZ, kt�rej celem jest wspieranie wsp�lnoty miedzynarodowej w dziedzinie kultury, sztuki i nauki. Lista obejmuje ponad 1000 obiekt�w w 163 krajach. W Korei znajduje sie 11 o wartosci kulturowej i 1 o wartosci przyrodniczej. M�j plan odwiedzenia wszystkich jest ciagle w realizacji :)


cr: http://english.visitkorea.or.kr


Od jakiegos czasu trwa konkurs, popularne w Korei ksiazeczki na stemple zachecaja do zwiedzenia wszystkich miejsc z listy. Za 3 do 5 stempli otrzymacie torbe, za wiecej niz 6, parasolke. 

Zaczne od tych, kt�re juz mialam okazje zwiedzic:


 cr: unesco

Nad uroda tego miejsca rozwodzilam sie wielokrotnie. Mur otaczajacy centrum Suwonu powstal w latach 1794-1796 na polecenie kr�la Jeongjo z dynastii Joseon. Wiecej informacji znajdziecie w naszym poscie : link. Suwon znajduje sie w poblizu Seulu, wiec jesli nie planujecie dalszych podr�zy to miejsce jest doskonalym wyborem na jednodniowa wycieczke. Na liscie UNESCO znajduje sie od 1997 roku. 

2. Kompleks Changdeokgung


cr: http://english.triptokorea.com
Sasiadujacy z Gyeongbokgung, palac Changdeokgung zostal zbudowany zaraz po nim, w 1405 roku. Kompleks obejmuje r�wniez ogr�d, Huwon, w kt�rym znajdziemy male pawilony oraz piekne drzewa, wsr�d nich jedno majace ponad 300 lat. Nie bez powodu jest nazywany tajemniczym ogrodem, ingerencja wsp�lczesnego czlowieka zostala ograniczona do minimum, wiec spacerujac pomiedzy stawami mozna poczuc sie jak na wycieczce w przeszlosc. Na liscie r�wniez od 1997 roku.

3. Grota Seokguram i swiatynia Bulguksa





Bulguska to jedna z ladniejszych swiatyn w kt�rych bylam, do tego jedna z najstarszych. Postala jeszcze w Silla i jest zywym dowodem niesamowitych zdolnosci architektonicznych mieszkanc�w tego okresu. Zwraca sie uwage r�wniez na dwie kamienne pagody, kt�re znajduja sie na jej terenie.

Seokguram to granitowa grota, w kt�rej wnetrzu znajduje sie Bonjon i Bodhisattwa. Oba miejsca znajduja sie w Gyeongju i zostaly wpisane na liste UNESCO jako jedne z pierwszych, w 1995 roku. Bylo to jedno z miejsc, poza Seulem, w kt�rym spotkalysmy najwiecej turyst�w. Swiatynia, polecana przez wszystkich napotkanych Koreanczyk�w, robi niesamowite wrazenie.

 cr: http://korean.visitkorea.or.kr/

4. Historyczne dzielnice Gyeongju




Gyeongju bylo stolica Panstwa Silla, ma wiec bardzo bogata i dluga historie. Dzieki temu, ze z tamtego okresu zachowalo sie wiele budowli i grobowc�w, Gyeongju nazywane jest muzeum bez scian. Historyczne dzielnice zajmuja duzy obszar i na dokladne zwiedzenie wszystkiego potrzeba kilku dni. Podczas mojego pobytu bylo wietrznie, dzieki czemu nad grobowcami unosilo sie wiele latawc�w. Okolica jest zadbana i otoczona wieloma uroczymi kawiarniami oraz restauracjami, co sprawia, ze Gyeongju jest popularnym miejscem wycieczek nie tylko dla obcokrajowc�w.


5. Wulkaniczna wyspa Jeju i lava tubes (inaczej niz "tuby z lawy" nie moge tego przetlumaczyc :D)


O Jeju pisalam przy okazji wizyty na wyspie Udo, na kt�ra mozna sie dostac tylko z Jeju, oraz trekkingu na najwyzszy szczyt Korei. Jeju oraz wszystkie jej przynaleznosci (jak Udo) znalazly sie na liscie UNESCO w 2007 roku. Na Jeju bylam w maju, pogoda byla letnia, temperatury jak w polskim sierpniu. Uwielbiam cala Koree, mam swoje ulubione miasta, restauracje i kawiarnie, ale to na Jeju bawilam sie najlepiej. Tutaj chce wr�cic dla atmosfery i ludzi. Zbyt wiele litr�w makkoli sprawilo, ze zaprzyjazniony Koreanczyk dokupywal wiecej m�wiac po angielsku, a poznany tego wieczoru mlody francuz m�wil do mnie "noona". Ech, atmosfera prawdziwego lata i palmy w srodku miasta.



6. Swiatynia Jongmyo 


cr: unesco

Kolejne miejsce z listy, kt�re mozna odwiedzic bez opuszczania Seulu :) W obecnym stanie swiatynia istnieje od XVI wieku i jest najstarsza i najbardziej autentyczna z konfucjanistach kr�lewskich swiatyn. Zostala poswiecona duchom przodk�w rodziny kr�lewskiej dynastii Joseon. Powstala w 1934  i byla wtedy najdluzszym budynkiem w Azji.

cr: www.pacificworld.com





Tyle widzialam na wlasne oczy: 6, czyli polowe :) Zasluzylam na parasolke :) Daria tez, bo mimo, ze nie byla na Jeju to odwiedzila grobowce kr�lewskie (Co prawda tylko Seonjeongneung, ale i tak parasolka sie nalezy ;D)



7. Grobowce Kr�lewskie dynastii Joseon. 


cr: www.kccla.org

Teren na kt�rym rozsiane sa grobowce mozna podzielic na trzy gl�wne czesci. Okolice Jeongjagak to miejsce pomiedzy zyciem a smiercia. Brama Hongsalmun (widoczna na zdjeciu jest z Seonjeongneung) i jej okolice sa miejscem dla zywego. Obszar za brama to miejsce pomiedzy tym co ziemskie i swiete. Tutaj dochodzi do spotkania duch�w kr�l�w oraz ich zyjacych czcicieli.  Dalej juz tylko grobowce, grobowce i wiecej grobowc�w. Najbardziej znany jest Seonjeongneung, lezacy 20 km od Seulu. Inne znajduja sie miedzy innymi w Paju, Gimpo i Namyangju.


Samo czytanie o tym miejscu i przygotowywanie tego kr�tkiego tekstu zrobilo na mnie wrazenie, mam nadzieje, ze nastepnym razem uda mi sie je odwiedzic. Na przejscie po tym duzym terenie z pewnoscia warto przeznaczyc caly dzien.

8. Namhansanseong


Kolejne miejsce, kt�re jest bardzo latwo osiagalne z Seulu (linia 8 Seulskiego metra), a na kt�re zabraklo czasu. G�rska forteca zaprojektowana na awaryjna stolice dynastii Joseon. Idealna na trekking, z pieknymi widokami na miasto, poprzetykana wspanialymi  bramami.

cr: rjkoehler.com

 cr: www.fortress-namhansanseong.or.kr

9. Historyczne wioski: Hahoe i Yangdong


Odwiedzenie Hahoe bylo w moim pierwszym planie na podr�z do Korei. Lezaca w Andong wioska dobrze wpisywala sie w moja trase, ale zrezygnowalam z niej na rzecz podr�zy koleja, kt�ra przez Andong tylko przejezdzala. Hahoe to tradycyjna wioska z dynastii Joseon. "Ha" to skr�t od rzeki, a "hoe" oznacza odwr�t, powr�t, nawr�cenie, wiec mozna by nazwac ja Wedrujaca Rzeka. Wioska jest zorganizowana zgodnie z pungsu (koreanskie feng shui) i ma ksztalt kwiatu lotosu, zachowana jest w niej architektura oraz ksiazki charakterystyczne dla tego okresu.

cr: unesco
Yangdong znajduje sie 16 km od Gyeongju, mieszka w niej okolo 250 os�b. Tutaj zwraca sie uwage na zachowane tradycje neo-konfucjanskie oraz swiadectwo kultury klasy yangban.

cr: koreajoongangdaily.joins.com

 10. Historyczne obszary Baekje


Baekje bylo jednym z trzech kr�lestw, kt�re znajdowaly sie na terenie Korei baaardzo dawno temu (18 p.n.e - 660 n.e). Historyczne "obszary" Baekje i to co wchodzi w sklad tego hasla to 8 r�znych zabytk�w rozsianych w trzech lokalizacjach. Na terenie Gongju, Buyeo i Iksan znajdziemy miedzy innymi fortece Gongsanseong oraz  Busosanseong, kr�lewskie grobowce, budynki administracyjne, skladajaca sie z pieciu poziom�w pagode, palac oraz swiatynie.

cr: www.baekje-heritage.or.kr
cr: jikimi.cha.go.kr

11. Dolmeny Gochang, Hwasun i Ganghwa


Nie kazdy wie (ja dopiero od roku) co to jest dolmen. Ot�z dolmen to prehistoryczna budowla megalityczna o charakterze grobowca. Sklada sie w zasadzie z dw�ch glaz�w pionowo wkopanych w ziemie i kolejnego plaskiego, kt�ry jest na nich polozony. W Korei znajduje sie 40% wszystkich dolmen�w jakie istnieja na Ziemi. Dolmeny koreanskie oznaczaly miejsca gdzie pochowana byla rzadzaca elita, pod nimi znajdowano bizuterie, ceramike oraz inne cenne przedmioty. Dolmeny z Gochang, Hwasun i Ganghwa datowane sa na 7 w p.n.e.

 
cr: www.thousandwonders.net

12. Swiatynia Haeinsa Janggyeong Panjeon, depozytariusz drewnianych plyt koreanskiej Tipitaki (vel Tripitaki)


Historia zar�wno Tipitaki jak i swiatyni jest bardzo ciekawa. Tipitaka (zbi�r nauk buddyjskich) znajdujaca sie w tej swiatyni jest trzecim "egzemplarzem", kt�ry powstal w Korei (dwa poprzednie zostaly wywiezione i spalone przez Mongol�w), stworzenie tego dziela zajelo autorowi 16 lat. Nie ma pewnosci, ale ze wzgledu na to, ze na wszystkich plytach znajduje sie ten sam styl pisma, uwaza sie, ze jest to praca jednej osoby. 81, 258 plyt jest przechowywanych w dw�ch budynkach.

cr: ministryofmen.gr
Sama swiatynia r�wniez stanowi ciekawe miejsce. Znajduje sie na terenie g�ry Kaya i jest jednym z najslynniejszych koreanskich klasztor�w. Wedlug legendy zostal zalozony w 802 r. W okolicy znajduje sie 16 pustelni oraz miejsca praktyki g�rskich mnich�w. Jest to parafialny klasztor szkoly chogye i zarzadza 82 innymi klasztorami.

cr: haeinart.wordpress.com


Przyznacie, ze za kazda pozycja kryje sie niesamowita historia, kt�ra warto byloby zglebic dokladniej. Najbardziej zwr�cily moja uwage grobowce oraz Tripitaka (troche watek Mongolski). Nie da sie ukryc, ze Korea ma fascynujaca historie o kt�rej czyta sie z przyjemnoscia.

Saturday, September 26, 2015

Tanczac jak szaman, czyli relacja z Festiwalu Skrzyzowanie Kultur.

Festiwal Skrzyzowanie Kultur to cykliczne wydarzenie obecne w Warszawie juz od 2005 roku. Organizowany przez Stoleczna Estrade jest okazja do przedstawienia najciekawszych zjawisk z zakresu kultury i muzyki. W jego ramach swoja tw�rczosc zaprezentowalo juz 192 artyst�w i grup z 61 kraj�w. Gl�wnym zalozeniem festiwalu jest otwieranie na bogactwo i r�znorodnosc kultur wsp�lczesnego swiata. W tym roku w ramach festiwalu pojawil sie cykl wydarzen zwiazanych z Korea - "Kierunek Korea", na kt�rym oczywiscie byl obecny Oppa.

Na festiwalu wystapily trzy zespoly z Kraju Porannego Spokoju:

GEOMUNGOFACTORY: zalozony w 2007 roku. Jego tw�rczosc opiera sie na dzwiekach geomungo (koreanska cytra). Co ciekawe stworzyli wiele wariant�w tego instrumentu np. geomungo elektryczne. Artysci szukaja nowych brzmien, tworzac odrobine niepokojace i nieregularne rytmy, kt�re jednak hipnotyzuja sluchaczy. 

BARAJI: to zesp�l odkryty w 2012 roku na V Koncercie Myriad Wave w Seulu. Ich unikalny styl polega na kreowaniu mistycznych wystep�w inspirowanych koreanska kultura szamanistyczna. Ich niezwykle brzmienie wywodzi sie z Jindo Ssitgim Gut � tradycyjnego koreanskiego obrzadku szamanistycznego, polegajacego na oczyszczeniu duszy zmarlego poprzez spiewy i tance.


KIM JU HONG'S ENSEMBLE, NOREUMMACHI: to jeden z najoryginalniejszych przedstawicieli koreanskiej nowej fali. Zalozony na poczatku lat dziewiecdziesiatych do dzis zdolal zebrac wielu wielbicieli i uznanie krytyk�w. Ich wystepy cechuja sie niezwyklymi perkusyjnymi dialogami, szamanskimi piesniami i akrobatycznym tancem. Repertuar grupy opiera sie na tradycyjnych koreanskich melodiach, kt�re reinterpretuja i dostosowuja do wsp�lczesnej publicznosci.



materialy prasowe, zesp�l Noreummachi

Poza koncertami na festiwalowej scenie, zespoly poprowadzily r�wniez cykl warsztat�w m.in. poswiecone sanjo (tradycyjnej muzyce instrumentalnej), czy tanca ganggangsullae, kt�ry powstal ponad 5000 lat temu, kiedy wierzono, ze Slonce, Ksiezyc i Ziemia maja wplyw na caly Wszechswiat. Z dostepnej puli wybralam "Taniec i atrybuty koreanskiego szamana" grupy Baraji.

Muzycy juz na wstepnie przeprosili za sw�j wyglad, pech chcial, ze wszystkie ich bagaze utknely na lotnisku w Moskwie. Poza tym malym zgrzytem reszta zajec przebiegla dosc sprawnie. Po kr�tkim wstepie, na kt�rym opisano nam i wyswietlono taniec ????? (Jindo Ssitgim Gu, taniec oczyszcza dusze zmarlych i pomaga w dostaniu sie do zaswiat�w), przystapilismy do pracy.



Jak widac na powyzszym filmiku do tanca niezbedne sa rekwizyty: czapki i jijeon, kt�re symbolizuja pieniadze (to te przerosniete "pompony"). Naszym zadaniem bylo je wykonac.



Z zapalem wycinalismy kolejne wstegi, ale ja juz przy drugiej kartce papieru mialam dosc... na szczescie po sali chodzili czlonkowie zespolu i pomagali w wycinaniu oraz wiazaniu pompon�w. Potem jeszcze szybka nauka robienia czapek i w pelnym ekwipunku moglismy zaczac tanczyc. Podstawowe kroki okazaly sie proste i wszyscy na sali szybko je zalapali, przez kolejne p�l godziny z przyjemnoscia machalismy pomponami do dzwiek�w muzyki. Na koniec obejrzelismy jeszcze bardziej skomplikowany uklad i pozwolono nam na freestyle :D



Warto r�wniez wspomniec o warsztatach organizowanych przez Centrum Kultury Koreanskiej. 26 wrzesnia, w dniu koreanskiego Swieta Plon�w, odbyly sie tam rodzinne zajecia. Uczestnicy mieli okazje pomalowac maski tal (dawniej uzywane w trakcie obrzed�w pogrzebowych), przymierzyc hanbok, poznac tajniki sztuki kaligrafii i drzeworytu, zagrac w tradycyjna gre yut, oraz sprawdzic jak smakuja ciasteczka song-pyeon. Dla niewtajemniczonych w koreanska kulture bylo to na pewno atrakcyjne i ciekawe doswiadczenie, ja odpuscilam je sobie z jednego powodu.

Czas najwyzszy troche ponarzekac. Wachlarz atrakcji byl rzeczywiscie spory, ale dokladnie taki sam jak zwykle. Bez wzgledu na to czy jest to Festiwal Kultury Koreanskiej, Noc Muze�w czy wlasnie warsztaty w ramach Skrzyzowania Kultur, proponowane zajecia sa identyczne. Przymierzanie hanboku po raz kolejny czy odbieranie odbitego drzeworytu (zawsze tego samego wzoru) przestalo byc interesujace. Wiem, ze szanse zeby m�j apel dotarl do pracownik�w Centrum Kultury Koreanskiej sa raczej nikle, ale mimo wszystko mam nadzieje, ze wykaza sie odrobine wieksza kreatywnoscia przy kolejnej tego typu imprezie i w planie atrakcji poza stalymi punktami pojawi sie cos nowego. Proponowane przez nich zajecia sa nastawione na nowych odbiorc�w, swietnie, kolejne osoby poznaja kulture Korei. Z drugiej strony zniechecaja juz ja znajacych i chcacych dowiedziec sie czegos wiecej, nie maja takiej szansy. Wciaz dowiaduja sie tego samego.

Poza tym drobnym mankamentem oceniam czesc koreanska festiwalu jako niezwykle udana. To byla swietna zabawa i okazja zeby lepiej poznac tradycyjna kulture Korei. Wy tez braliscie udzial w tegorocznej edycji Skrzyzowania Kultur?