Showing posts with label warszawa. Show all posts
Showing posts with label warszawa. Show all posts

Wednesday, June 21, 2017

Matcha Tea House

Na spotkanie w Matcha Tea House zaprosila mnie kolezanka, z kt�ra bylam w Korei (dziekuje <3). Kr�tko po naszym powrocie mialysmy jeszcze wszystkie smaki w pamieci, wiec nie obylo sie bez por�wnan z Seulskimi kawiarniami :) Zdradze od razu, ze nie wyszlysmy rozczarowane.

cr: matcha tea house fb
Lokal znajduje sie w modnym miejscu, bo na Warszawskim placu Zbawiciela i z kawiarni mozna podziwiac piekna okolice. Funkcjonuje ogr�dek, a wiekszosc scian to po prostu bardzo duze okna, wiec atmosfera jest bardzo przyjemna. Wystr�j jest prosty, ale zadbano o szczeg�ly. Moja uwage zwr�cily duze r�zowe poduszki i zyrandole w ksztalcie miotelki (czy jak kto woli pedzla) do przyrzadzania herbaty. 

cr: fb matcha tea house


W kawiarni znajduje sie tez sala w kt�rej mozna napic sie herbaty w bardziej tradycyjny spos�b. Podczas mojej wizyty byly tam panie przebrane w kimona i odbywala sie degustacja. 


W menu znajduje sie zdecydowanie wiecej deser�w, niz dan konkretnych. Te kt�re sa (np. onigiri, kanapki, zupa miso) bardziej nadaja sie na przekaske. Podoba mi sie, ze skupiaja sie na konkretnej rzeczy, nie przepadam za miejscami gdzie jest wszystko bo wtedy zaczynam watpic w jakosc. 

Wzielysmy onigiri (8 PLN), eklerke (w menu zdaje sie nazwano ja ptys, 11 PLN), sernik (12 PLN), matcha latte (11 PLN) i smoothie (13 PLN).


Daria byla troche wczesniej i pr�bowala r�znych ciast (14 i 12 PLN) oraz matcha latte.


Wszystko bylo bardzo smaczne, matcha miala ten smak co trzeba, wyb�r ciast jest duzy i na pewno  wr�cimy po wiecej. Ceny uwazam za konkurencyjne. Jesli juz mam sie do czegos przyczepic to wolalabym aby paleczki nie byly jednorazowe, albo chociaz podawane w innej formie. Niby duperela, ale robi duza r�znice i ta zmiana bardzo by pasowala do calosci. 

Mozna tez zamawiac na wynos, wiec na miejscu znajduje sie duza witryna, z kt�rej wszystko jest podawane. Ma to swoje plusy i minusy. Nie ma zludzen, ze wszystko zostalo przygotowane tuz przed podaniem (i nie chodzi mi tu o ciasta ;)), ale mozna od razu zobaczyc jak bedzie wygladala zamawiana przez nas rzecz. To tez duza pomoc dla niezdecydowanych :)


Zdecydowanie wr�ce aby spr�bowac sernika japonskiego i moze tej pieknej bezy. Bardzo mi tez smakowalo ich matcha latte, nie bylo tak slodkie jak czasami sie zdarza, wiec za to duzy plus.
 


Informacje praktyczne:
  • Adres: ul. Mokotowska 17, Warszawa
  • Godziny otwarcia: 08:00-23:00


Ocena Oppy:

Monday, June 19, 2017

Korea Festival 2017

Czerwiec, a jak czerwiec to oczywiscie Korea Festival na warszawskiej Agrykoli.

Sz�sta edycja pod wzgledem atrakcji w namiotach nie r�znila sie prawie niczym od poprzednich, wiec oczywiscie byla strefa z jedzeniem, namioty gdzie mozna bylo ozdabiac wachlarze, pocwiczyc kaligrafie, kupic cos z kategorii k-pop i k-beauty, spr�bowac sil w grze na tradycyjnych instrumentach, albo zagrac w yut. Nie bede sie tu o tym rozpisywac, ciekawych odsylam do naszych post�w z wczesniejszych edycji (KLIK-2016 KLIK-2015).


Jak kilkukrotnie wczesniej o tym wspominalam, co roku sa dokladnie takie same atrakcje i szkoda, ze nie ma na festiwalu "namiotu rotacyjnego", w kt�rym pojawialby sie jakas nowosc. Jest to jedyny minus i tak na prawde wynika z tego, ze po prostu juz tych wszystkich rzeczy pr�bowalam. Dla tych, kt�rzy po raz pierwszy stykaja sie z kultura Korei atrakcje sa na pewno ciekawe i niosa wiele radosci.


Nowoscia i w pewnym stopniu wlasnie takim "namiotem rotacyjnym" bylo stanowisko Igrzysk Olimpijskich w PyeongChang, ale niestety sprowadzalo sie tylko do ulotek, plus za wypelnienie ankiety dostawalo sie olimpijska naklejke.

Jako, ze mialam sporo czasu do gl�wnych wystep�w, niezrazona kolejka skierowalam sie do stanowiska z hanbokami. Kto byl moze tez to zauwazyl, jednym z wiekszych problem�w Polek przy przymierzaniu tradycyjnych stroj�w koreanskich sa za duze biusty! M�j biust do zbyt wielkich nie nalezy, wiec tu nie mialam problemu, za to sukienka okazala sie ciut przykusa. Widac cos za cos, wiekszy biust=wieksza sukienka, mniejszy= damy Ci standardowy rozmiar koreanski i okaze sie, ze jestes do niego za wysoka. I jak tu Polce dogodzic? :D


Dluzej zabawilam tez w namiocie Samsunga. Mozna tam bylo wypr�bowac fotelu JET PACK- fani awiacji mogli odbyc symulacje lotu w specjalnym, ruchomy fotelu (niestety ze wzgledu na wysokie temperatury czesto sie psul), do tego na spragnionych czekaly rowery polaczone z wyciskarkami sok�w i fotobudka, kt�ra opr�cz zdjec robila nam tez gifa. Kilka razy stawalam w kolejce zeby wypr�bowac wszystkie dostepne tla, ale ja po prostu uwielbiam takie rzeczy (O naszych przygodach z koreanskimi fotobudkami przeczytacie TUTAJ).


W miedzy czasie na gl�wnej scenie trwaly pokazy taekwondo, tanca k-pop, samulnori (tradycyjna muzyka perkusyjna) i tanca z wachlarzami, kt�ry uwazam za najpiekniejszy tradycyjny koreanski taniec, i mimo ze w ciagu dnia zesp�l byl na scenie dwukrotnie, to dwukrotnie ogladalam ten sam wystep (zesp�l tworza studentki UAM w Poznaniu i od jakiegos czasu trwa akcja zbi�rki pieniedzy na nowe wachlarze. To co robia jest r�wnie dobre co wystepy koreanskich tancerek, wiec warto je wesprzec).






O 15 odbylo sie oficjalne otwarcie festiwalu. Przemawial nowy Ambasador Korei, Pan Choi Sung-joo, calkiem niezle wyszla mu czesc po polsku chociaz musi jeszcze troche potrenowac ;)


Pierwszym wystepem w czesci oficjalnej byl pokaz taekwondo w wykonaniu Michala Loniewskiego (wielokrotnego mistrza Polski, Europy i swiata), kt�ry z przyjaci�lmi pokazal podstawy tego sportu. Tuz po nich na scene wkroczyly gwiazdy wieczoru czyli zesp�l JUMP, kt�rych przedstawienia okresla sie jako �comic material art performance�- akrobatyka wpleciona w scenki z zycia koreanskiej rodziny. Sa tu stereotypowe postacie; pijany syn, sliczna mlodsza c�rka, brzydka chlopczyca, twardziel, surowy ojciec, okularnik-fajtlapa, gangsterzy. Wszystko opiera sie na taekwondo oraz taekkyon i kojarzy mi sie z koreanskimi programami komediowymi. Wystep bawil, chociaz miejscami wydawal mi sie odrobine zbyt przeszarzowany. To jednak koreanskie poczucie humoru, a mnie wciskanie laski w odbyt po prostu nie bawi, ale poza tymi malymi minusami caly wystep oceniam jako dobry.





Na koniec artysci wsp�lnie pozegnali sie z widzami i plynnie przeszlismy do kolejnego punktu programu - loterii. Do wygrania byly m.in. bony do koreanskich restauracji, szkatulki inkrustowane masa perlowa, zestawy maseczek, odkurzacze, najnowsze telefony Samsung'a i gl�wna nagroda, na kt�ra wszyscy obecni po cichu liczyli, 50 calowy telewizor. Po loterii wyswietlano film �Wewnetrzne piekno�, kt�ry mozna bylo tez obejrzec na zeszlorocznym Warsaw Korean Film Festival. 



Podsumowujac, czesc oficjalna festiwalu wypadla dobrze (chociaz slabiej niz w poprzednich latach), podobnie jak atrakcje na stoiskach. Mam nadzieje, ze kolejne edycje beda jeszcze lepsze, a festiwal dalej bedzie sie rozwijal i przyciagal rzesze odwiedzajacych. Jadac na niego juz w autobusie spotkalam rodzine z malymi dziecmi, kt�rzy nic o Korei nie wiedza, ale zainteresowaly ich plakaty, wiec postanowili odwiedzic festiwal. A Wy? Byliscie? Jak wrazenia? Co Wam sie podobalo, a moze cos byscie zmienili? Czekamy na komentarze :)

Thursday, November 3, 2016

The Warsaw Korean Film Festival 2016



26 pazdziernika rozpoczal sie trwajacy 5 dni Festiwal Film�w Koreanskich w Warszawie. To juz jego druga edycja i tym razem na uczestnik�w czekalo siedem film�w; zar�wno ambitniejszych produkcji jak i komercyjnych hit�w ostatnich lat.

Festiwal otworzyla "The Handmaiden" ("Sluzaca"; w polskich kinach juz od 4 listopada) w rezyserii Park Chan Wooka. Zdecydowanie byl to dobry wyb�r, rezyser jest znany nie tylko w Korei Poludniowej, ale r�wniez na swiecie (Warto tu wspomniec chyba jego najbardziej znany film "Oldboy"), wiec chetnych na seans bylo sporo. Gala otwarcia w warszawskim Kinie Kultura przyciagnela tlumy gosci. Seans poprzedzily przem�wienia Ambasadora Korei Poludniowej Pana Hong Ji In, Joanny Lapinskiej- przewodniczacej rady programowej festiwalu, oraz Jacka Bromskiego- prezesa Stowarzyszenia Filmowc�w Polskich. Jakie byly reakcje widz�w? Moim zdaniem mieszane. Podsluchujac poseansowe rozmowy u wielu os�b zauwazylam lekka konsternacje. Piekne kadry, ciekawi bohaterowie i historia, ale co myslec o filmie, kt�ry mozna okreslic jako triller erotyczny z watkiem lesbijskim? Sama mam z tym problem i nie umiem jednoznacznie stwierdzic czy mi sie podoba czy nie.


Kolejnym filmem, o kt�rym warto wspomniec jest "Right Now, Wrong Then" w rezyserii Hong Sang Soo. To pozycja, kt�ra albo Ci sie spodoba, albo znudzi. Powolna akcja, statyczne ujecia. Czesc widz�w wychodzila w trakcie seansu, czesc nawet po filmie nie wiedziala co o nim tak na prawde myslec. Ja bylam w grupie zdecydowanych oponent�w, uwazam film za nudny i tak na prawde o niczym, ale de gustibus non est disputandum, wiec byc moze komus sie spodoba.


Kolejne filmowe propozycje byly juz zdecydowanie mniej kontrowersyjne. "The Beauty Inside" podobalo sie chyba wszystkim, to lekki, rozrywkowy film. "Veteran", czyli komediowy film akcji, r�wniez spotkal sie z pozytywnym odbiorem, chociaz o dziwo nie przyciagnal tlum�w. Widzialam tez, ze nie podoba sie osobom starszym, kt�re glosno wyrazaly niezadowolenie podczas niekt�rych scen. "In Her Place" to pozycja typowo festiwalowa.

Waznym wydarzeniem byla projekcja "The Royal Tailor" ("Kr�lewski krawiec") drugiego dnia festiwalu. Publicznosc glosno sie smiala podczas ogladania i zachwycala przepieknymi strojami. Po projekcji odbylo sie spotkanie z rezyserem Lee Won Seokiem, kt�ry okazal sie czarujacym i zabawnym m�wca. Zartowal z publicznoscia, ale jednoczesnie staral sie jak najdokladniej odpowiadac na pytania, kt�rych bylo naprawde duzo! Ludzie m�wili o tym, ze mimo poczatkowej smiesznosci film ich naprawde wzruszyl, pytali o proces produkcji, scenariusz, plany rezysera. Dzieki temu dowiedzialam sie kilku interesujacych rzeczy o tym jak wyglada tworzenie film�w w Korei i jak wielki kladzie sie nacisk na komercyjny sukces produkcji.


Film zamkniecia- "Assassination" zn�w przyciagnal do kina tlumy, chyba po raz pierwszy od Gali Otwarcia. Historyczne widowisko pelne dynamicznej akcji i swietnego aktorstwa po prostu dobrze sie ogladalo.

Siedem film�w, siedem r�znych spojrzen na kino i Koree Poludniowa. Zdecydowanie warto bylo uczestniczyc w tegorocznej edycji, chociaz trzeba tez wspomniec o kilku mankamentach. Film�w bylo tylko siedem... szkoda, ze festiwal nie byl troche bardziej r�znorodny i obfity. Trzeba tez popracowac nad systemem rezerwacji, na kilkanascie dni przed festiwalem nie bylo juz bilet�w, ludzie nie zawsze wiedzieli jak je rezerwowac, a na seansach okazywalo sie, ze jest mn�stwo wolnych miejsc. Dodalabym tez jakies stoisko z gadzetami zwiazanymi z Korea i prezentowanymi filmami (Gl�wnym organizatorem festiwalu jest Centrum Kultury Koreanskiej, wiec mozna by to wykorzystac). Nie doszlo r�wniez do wszystkich planowanych spotkan, pierwotnie mialo pojawic sie wiecej artyst�w z Korei.

Nie zmienia to faktu, ze festiwal mial r�wniez wiele plus�w i uwazam go za udany. Zr�znicowane filmy z dw�ch r�znych konc�w koreanskiej kinematografii, zar�wno produkcje ambitne, kameralne jak i wielkie komercyjne hity. Odbywal sie w jednym kinie, w centrum miasta, co ulatwialo dotarcie na seanse. A przede wszystkim byl za darmo. W polskich warunkach nie tak latwo zobaczyc jakiekolwiek koreanskie produkcje, a co dopiero nie placac za bilety.

Byliscie na festiwalu? Kt�re filmy spodobaly Wam sie najbardziej? A moze macie jakies wlasne typy, kt�re powinny pojawic sie na przyszlorocznej edycji?

Sunday, February 21, 2016

Mei

Do Mei wybralysmy sie w srodku tygodnia i w srodku dnia. Przez 5 min siedzialysmy w towarzystwie koreanskiej rodziny, ale po chwili zostalysmy juz same i moglysmy prowadzic swobodna rozmowe o blogu, jedzeniu i dramach. Lokal na przelomie 2015 i 2016 roku przeszedl gruntowny remont, sala jest wieksza, ale przede wszystkim powstaly stanowiska do grilla co pozwolilo na powiekszenie menu. Ostatnio bylysmy w Mei ponad rok temu, ja zjadlam bulgogi, a Daria pila tylko herbate, wiec oczywiste dla nas bylo, ze musimy zobaczyc jak zmienil sie lokal i zjesc wiecej.


To co w Mei podoba nam sie najbardziej i to co wyr�znia te restauracje na tle innych warszawskich lokali, to rodzinna atmosfera. Moglysmy poczuc sie swobodnie, rozmawiac o wszystkim (blog, kpop, Korea, dramy), a nawet zrobic zdjecie jedzenia i nie czulysmy sie oceniane. Pani, kt�ra przyjela nasze zam�wienie byla bardzo kompetentna, chociaz jak zawsze (ale lepiej sie upewnic) zapytala czy wiemy jak zjesc :D 


Ja oczywiscie wybralam bibimbap, 38 zl (chyba powinnam zrobic jakis ranking warszawskich bibimbap�w ;p)




Tak jak pisalam kilka post�w temu, bibimbap to po prostu ryz z warzywami i miesem, mozna do niego dodac doslownie kazde warzywo. Nie pomyslalam jednak o salacie lodowej :D Jej widok w tej potrawie troche mnie zaskoczyl, ale wszystko smakowalo swietnie i na przyszlosc nie bede sie wzbraniala przed dodaniem jej do swojej wersji.

Ten w zaserwowany w Mei byl smaczny, zawieral odpowiednia ilosc miesa (duzo) oraz pasty paprykowej (czesty zabieg: byla ukryta pod jajkiem). Stosunek ceny do jakosci i ilosci uwazam za odpowiedni. Ceny za bibimbap maleja i mam nadzieje, ze kiedys da sie go gdzies kupic za 20-25 zl. Jest to w koncu kuchnia koreanska, jeszcze traktowana u nas jako nowosc, ale dzieki temu, ze lokali jest coraz wiecej, konkurencja rosnie, wiec ceny moga byc troche bardziej przystepne. Na szczescie czasy gdy trzeba bylo jechac p�l miasta aby zjesc slaby bibimbap i zaplacic za niego 55 zl minely ;)


Daria lubi ostre i nigdy nie bierze tej samej potrawy, wiec tym razem padlo na ?? (35 zl). Jiolmyeon to kolejna potrawa kt�ra w swojej nazwie zawiera sw�j opis. ? pochodzi od przysl�wka ????, kt�re oznacza cos gumiastego, ciagnacego sie i elastycznego. Og�lnie trzeba zuc. Daria zreszta miala problemy ze zjedzeniem tej potrawy wlasnie przez te ceche makaronu. Do tego dodawane sa r�zne warzywa i jajko (czasami na twardo, czasami na miekko) i mimo braku znaczka "ostre" przy tej wlasnie pozycji, to jednak ostrzegamy, bywa ostre i warto wziac cos do picia.

 


Wzielysmy makkeolli (transkrypcje sa r�zne, wiec: ???) 7 zl za kieliszek, 30 zl za butelke (kt�ra kupilam sobie "na wynos")

Tak jak juz wspomnialam, atmosfera byla bardzo rodzinna, spokojnie sobie rozmawialysmy, co jakis czas przychodzila do nas Pani kelnerka pytajac czy wszystko nam smakuje, zza kontuaru podgladala nas sympatyczna ahjumma, a po jakims czasie dostalysmy jeszcze prezent od szefa kuchni ;)


Kimchi jeon (???) czyli nalesnik z kimchi nie byl najostrzejszym plackiem jaki dane bylo mi jesc, ale w srodku bylo duzo dobrych kawalk�w kimchi, wiec oceniam potrawe zdecydowanie na plus. Sam placek (zapewne wiekszy niz ten) kosztuje 20 zl. 

Mei w swojej ofercie ma mn�stwo wspanialych potraw, wiec na pewno bedziemy wracaly. Po pierwsze grill! W koncu to pod niego zostal przeprowadzony remont. Zostalysmy nawet zapytane czy kiedys bylysmy na koreanskim BBQ i ze koniecznie powinnysmy wr�cic aby zobaczyc jak to wyglada w Mei :)


cr: Mei
Juz na sama mysl o kawalkach miesa i kimchi zawijanych w r�zne liscie robie sie glodna. Mam ochote zwlaszcza na galbi (kark�wka marynowana w sosie sojowym). Grilla zamawia sie zwykle na 2 osoby, do tego dostajemy ryz i salatke. Trzeba r�wniez zaplacic 10% za obsluge (pomoc bywa potrzebna, zwlaszcza jesli wybieracie sie na taki posilek po raz pierwszy).

Na pewno wr�ce tez na ich kimbap i zupe z kimchi (lubie por�wnywac ich ostrosc ;p)


Informacje praktyczne:


  • Adres: ul. Solec 81B, CH ARKADA, Warszawa
  • Godziny otwarcia: 11:30 - 21:00
  • Strona internetowa: Mei - Warszawa

Ocena Oppy:




Saturday, November 21, 2015

Na obiedzie w restauracji Arirang.

Czas na kolejna kulinarna recenzje, tym razem bedzie to restauracja Arirang. Tak sie zlozylo, ze ani razu nie bylysmy tam wsp�lnie. Kasia wpadala tam na lunche, ja na p�zne obiady, ale bylo tych wizyt kilka, co zdecydowanie swiadczy na korzysc restauracji.

Jeszcze jakis czas temu lokal kryl sie pod nazwa Kintaro i serwowal japonskie dania, dopiero od niedawna zwie sie Arirang i ukierunkowuje na kuchnie koreanska (Arirang to znana ludowa piosenka koreanska, w 2012 roku wpisana na liste niematerialnego dziedzictwa UNECSO).

Zanim przejde do recenzji restauracji chcialabym Wam najpierw w skr�cie wyjasnic na jakiej zasadzie razem z Kasia oceniamy dane lokale. Przy recenzowaniu staramy sie kierowac kilkoma zasadami, latwiej nam wtedy obiektywnie spojrzec na dane miejsce.

1. Wyglad i komfort lokalu: czyli pierwsze na co zwraca sie uwage przy wejsciu do jakiejs restauracji. Chodzi tu m.in. o to w jakim stanie jest toaleta, czy temperatura w pomieszczeniu jest odpowiednia, czy jest ciasno, jaki jest wystr�j itd.. Oczywiscie nie sa to scisle ramy i w zaleznosci od okolicznosci, niekt�rych aspekt�w nie biore pod uwage.
2. Obsluga: czy kelnerzy/sprzedawcy sa mili, pomocni, zorientowani w tym co mi sprzedaja. Jak sa ubrani (schludnie i czysto), czy dlugo musze czekac na swoje zam�wienie.
3. Najwazniejszy komponent � jedzenie. Jaka jest estetyka podania i oczywiscie najwazniejsze jaki jest smak samego dania (czy jest smaczne, cieple/zimne, itd.)
4. Cena: czy jest adekwatna do wielkosci serwowanych dan. Oczywiscie musze brac poprawke na to czy jem w drogiej restauracji czy street foodowym barze, czy w cene jest wliczona obsluga, napiwki, lokalizacja tez ma znaczenie (W centrum duzego miasta na pewno zaplace wiecej).
5. Podsumowujacy punkt - czy chce tam wr�cic. Czy miejsce zrobilo na mnie takie wrazenie, jedzenie bylo na tyle smaczne, a atmosfera na tyle przyjemna, ze zechce to miejsce odwiedzic w przyszlosci.

Wr�cmy do Arirang i pierwszego punktu recenzji, czyli wygladu i komfortu lokalu. Tu mam mieszane uczucia, restauracja jest schludna, duzo bieli i braz�w, parawany, babusy, ale jak dla mnie ciut za ciasna. Stoliki stoja bardzo blisko siebie, wiec czy chce tego czy nie bez trudu slysze rozmowy sasiad�w, a nawet czasami sasiedzi sa na tyle glosni, ze nie slysze tego co m�wia moi znajomi.

Punkt drugi - obsluga. Nie mam jej nic do zarzucenia. Kelnerka byla kompetentna i mila, jedzenie szybko podane. Dokladnie tak jak powinno byc.

Przejdzmy do kuchni. Jak juz wczesniej pisalam, bylysmy z Kasia w Arirang kilkukrotnie. Za kazdym razem jedzenie bylo dobre, cieple i naprawde ladnie podane. Kuchnia smakuje tak jak powinna, zreszta dobra tego oznaka sa jadajacy tam Koreanczycy (ahhh, te dzwieki KakaoTalk przy co drugim stoliku ;) ).

Yejukbulgogi i Daktigim



W porze lunchowej dania kosztuja 18zl (w cene jest r�wniez wliczony ryz), co jak na centrum Warszawy i taka porcje jest naprawde dobra cena. Kasia pr�bowala Dakbokum - wieprzowine w ciescie z sosem slodko kwasnym i do tego jako gratis dostala r�wniez zupe z mleczkiem kokosowym. W porze obiadowej ceny sa nieco wyzsze, za standardowe danie wahaja sie w granicach 25-35zl, a za ryz nalezy dodatkowo zaplacic 5zl, ale musze zaznaczyc, ze nie jest on konieczny do kazdego dania, porcje sa wystarczajaco duze i bez niego. Nie ma ryzu, ale w cene kazdego koreanskiego dania zawsze sa wliczone trzy przystawki. Wsr�d dan gl�wnych pr�bowalysmy miedzy innymi Yejukbulgogi - smazona wieprzowina z warzywami w slodkim sosie sojowym (mieso rozplywalo sie w ustach, Kasia m�wi, ze jej tez), Daktigim - kurczak smazony w ciescie z sosem teriyaki, oraz Yaki Udon - smazony makaron udon z warzywami i miesem. Ten ostatni jadla moja przyjaci�lka niezbyt zaznajomiona z kuchnia azjatycka, ale danie podbilo jej kubeczki smakowe ;) . Istnieje r�wniez opcja zam�wienia grilla i wlasnorecznego usmazenia miesa (klimaty prawdziwego koreanskiego bbq). 

W karcie znajduja sie tez dania drozsze, okolo 50zl, z owoc�w morza, ale te cene moge zrozumiec. Minusem jest wycena niekt�rych potraw sklasyfikowanych jako przekaski. Yukhoe, czyli koreanski tatar (nasz przepis na azjatycka wersje znajdziecie TUTAJ) kosztujacy 60zl to gruba przesada, nawet w duzo drozszych warszawskich restauracjach jego cena potrafi byc znaczaco nizsza.

Lunch, zupa i kimchi


Tak zgrabnie przeszlismy do punktu czwartego, czyli ceny. Jak wyzej. Ceny lunchowe bardzo przystepne, wiekszosci dan obiadowych r�wniez. Mimo to w karcie pojawiaja sie kwiatki z cenami zdecydowanie za wysokimi.

Punkt piaty. Czy chce tam wr�cic? Tak. Zreszta robie to dosc regularnie. Restauracja spelnia moje oczekiwania i po prostu dobrze karmi. Moja ocena dla niej to 4.5/5. Maly minus za komfort i niekt�re ceny, ale to tylko maly minus. Poza tym bylo po prostu swietnie. Polecam. W tym miejscu da sie poczuc smaki Korei.


Informacje praktyczne:
  • Adres: ulica Nowogrodzka 38, 00-691 Warszawa
  • Godziny otwarcia: 12:00-22:00 (od pon. do niedz.)
  • Strona internetowa: Facebook - Arirang
Ocena Oppy:

Monday, October 26, 2015

Miss Kimchi - recenzja

Miss Kimchi. Lokal z kuchnia koreanska, kt�ry jakis czas temu zadebiutowal na ulicy Zelaznej w Warszawie. Reklamuje sie jako korean streetfood bar, pod logo ma jeszcze umieszczone "udon" i "bibimbap". Wydawaloby sie, ze to raj na ziemi dla ludzi takich jak my, kt�rzy szukaja w Warszawie restauracji z tanim i szybkim jedzeniem koreanskim, a do tej pory mieli do wyboru tylko powazne i drogie miejsc�wki  :)

Miss Kimchi, znane do tej pory z targ�w sniadaniowych jako Yakitori, wkr�tce otworzy swoja stacjonarna lokalizacje. Miejsce bedzie samoobslugowym streetfood barem oferujacym dania kuchni azjatyckiej, gl�wnie koreanskiej. Ma byc bez zadecia, niedrogo i smacznie. W podtytule Miss Kimchi deklaruje udon i bibimbab. Menu ma sie zmieniac co 1-2 tygodnie. Do wyboru bedzie kilka dan gl�wnych, kilka zup, i znacznie wiecej przystawek, kiszonek i salatek. - zapowiedz otwarcia z warsawfoodie.pl

Na Zelaznej pojawilysmy sie 10 minut przed otwarciem. W trakcie wyobrazania sobie za ile bedzie bibimbap oraz czy zostanie podany z jajkiem surowym czy smazonym, zagladalysmy do srodka.



Zapewne jestescie sobie w stanie wyobrazic moje zdziwienie (i rozczarowanie) gdy okazalo sie, ze w restauracji bibimbap nie jest podawany. Nie wiem dlaczego nie zostal zmazany z szyby (rozumiem, ze z baneru nie da sie go usunac), ale jedyne co mi sie nasunelo to pr�ba kuszenia ludzi i liczenia, ze moze jednak zostana. Mimo wszystko zostalysmy.

Daria ubrala sie tematycznie :D

Zmieniajace sie co 1-2 tygodnie menu od 7 pazdziernika zmienilo sie minimalnie (kaczka w slodkim sosie zamienila sie w kurczakowe szaszlyki ;p), kurczak w ostrym sosie, zeberka, tofu i wszystkie zupy bez zmian. Moze przyszlysmy tuz przed zmiana.

Po prawej menu datowane na fejsie na 7/10, po lewej z 23/10


Kolejna sprawa to street food. Co z tego mozna uznac za koreanski street food? Jedynie szaszlyki, ale nie w takiej cenie i formie. Jeszcze moze zupe, ale raczej udon niz kimchi chigae. 

Bardzo mi sie podobal wyb�r herbat (te w postaci marmoladowej ;p), dlugo polowalam na sliwkowa, wiec ja zam�wilam (cena 7 zl), a jako gl�wnie danie wzielam tofu. Daria zdecydowala sie na ostrego kurczaka. Nastepnie przyszedl czas na wyb�r przystawek. Przemila Pani ekspedientka niestety nie byla w stanie powiedziec czy w salatce warzywnej sa slodkie ziemniaki, ale trzeba przyznac, ze wyb�r byl spory :)


Daria wziela ostrego kurczaka, kt�ry spelnil jej oczekiwania. Kielki niestety byly twarde (moze to kwestia tego, ze leza w takiej niby otwartej lod�wce i nie sa przykryte?), a kimchi obie wolimy bardziej chrupiace niz wodniste (ale ile restauracji tyle kimchi, wiec to tylko prywatna opinia :D). Og�lnie wszystkie dodatki byly zimniejsze niz temperatura pokojowa, o ile przy kimchi jeszcze mozna to zrozumiec i przystawki powinny byc chlodniejsze to r�znica temperatur wydala sie nam za duza (dobrze, ze zam�wilam ciepla herbate ;p)


Tofu po koreansku bylo pozbawione dukbokki, omlet byl zimniejszy niz wszystko inne, ryba bardzo dobra (tez zimna), ale og�lnie jedzenie bardzo mi smakowalo. Tofu bylo dobrze zrobione, czulam odpowiednie smaki :D Nie wiem niestety dlaczego gl�wne danie bylo wielkosci przystawki.


To co mi sie w Miss Kimchi nie podoba najbardziej to konceptualizacja. Rozumiem, ze lokal moze byc samoobslugowy, trzeba podejsc i zam�wic, wybrac co sie chce wskazujac to palcem, a po paleczki i serwetki trzeba p�jsc oddzielnie. Nie rozumiem dlaczego gl�wnego dnia jest mniej niz ryzu, a kosztuje tyle co w lokalu gdzie proporcje sa odwr�cone, a do tego mam obsluge i nie musze jesc sklejkowymi patyczkami, kt�re wplywaja na smak potrawy. 

Podawanie jedzenia na tackach, co w Korei bardziej mi sie kojarzy z wojskiem lub szkola, jest z jednej strony super, ale z drugiej bardziej przypomina japonskie Bento. Gdyby nie to, ze swiecono mi w oczy "bibimbapem"i "korean streetfood" to chetnie wydalabym 32 zl na ten posilek i byla nim zachwycona. 


Jak widac : smakowalo :)


Nawet to, ze przez 20 min nie bylo pradu (zapewne przez pobliskie roboty drogowe) nie zabolalo mnie tak jak brak bibimbapu :D Mysle o tym miejscu jako o ciekawym eksperymencie i jednorazowym wyjsciu (chyba, ze w koncu menu zmieni sie zdecydowanie i bedzie tam cos ciekawego), ale za 25 zl mozna zjesc w Warszawie duzo lepsze, wieksze i ladniej podane koreanskie jedzenie.

Informacje praktyczne:
  • Adres: ul. Zelazna 58/62, Warszawa
  • Godziny otwarcia: 12-20


Ocena Oppy:




Edit 27/10/2015

Kurcze, ktos jednak nas czyta! :) Miss Kimchi zamiescilo obszerna odpowiedz na naszego posta, z kt�ra szczeg�lowo mozecie zapoznac sie w komentarzach ponizej. Oppa, jako czlowiek racjonalny, oczywiscie wszystkie argumenty przeanalizowal i postanowil podniesc ocene do 3 gwiazdek (co juz jest calkiem wysoko jak na nasze inne oceny ;p). Dlaczego? Jesli faktycznie wszystko pominac i skupic sie na jedzeniu to bylo dobre.

Nie uznaje jednak siebie za profesjonalna recenzentke ani osobe, kt�ra zna jakiekolwiek realia gastronomii czy kontakt�w z sanepidem. Pisze tylko to co czuje i mysle po pobycie w danym lokalu. Uwazam, ze ceny sa za wysokie jak na wielkosc porcji, brak obslugi i haslo street food. Niestety nie zmienia sie r�wniez moja opinia co do tego, ze przystawki byly za zimne, moze to kwestia tego, ze bylysmy pierwszymi klientkami. Nie zmienia sie tez moja opinia o dostepnosci menu, nie uwazam aby moja rola bylo tlumaczenie braku bibimbapu w menu, kiedy jego nazwa wielokrotnie pojawia sie na lokalu i jego stronie facebookowej.

Saturday, September 26, 2015

Tanczac jak szaman, czyli relacja z Festiwalu Skrzyzowanie Kultur.

Festiwal Skrzyzowanie Kultur to cykliczne wydarzenie obecne w Warszawie juz od 2005 roku. Organizowany przez Stoleczna Estrade jest okazja do przedstawienia najciekawszych zjawisk z zakresu kultury i muzyki. W jego ramach swoja tw�rczosc zaprezentowalo juz 192 artyst�w i grup z 61 kraj�w. Gl�wnym zalozeniem festiwalu jest otwieranie na bogactwo i r�znorodnosc kultur wsp�lczesnego swiata. W tym roku w ramach festiwalu pojawil sie cykl wydarzen zwiazanych z Korea - "Kierunek Korea", na kt�rym oczywiscie byl obecny Oppa.

Na festiwalu wystapily trzy zespoly z Kraju Porannego Spokoju:

GEOMUNGOFACTORY: zalozony w 2007 roku. Jego tw�rczosc opiera sie na dzwiekach geomungo (koreanska cytra). Co ciekawe stworzyli wiele wariant�w tego instrumentu np. geomungo elektryczne. Artysci szukaja nowych brzmien, tworzac odrobine niepokojace i nieregularne rytmy, kt�re jednak hipnotyzuja sluchaczy. 

BARAJI: to zesp�l odkryty w 2012 roku na V Koncercie Myriad Wave w Seulu. Ich unikalny styl polega na kreowaniu mistycznych wystep�w inspirowanych koreanska kultura szamanistyczna. Ich niezwykle brzmienie wywodzi sie z Jindo Ssitgim Gut � tradycyjnego koreanskiego obrzadku szamanistycznego, polegajacego na oczyszczeniu duszy zmarlego poprzez spiewy i tance.


KIM JU HONG'S ENSEMBLE, NOREUMMACHI: to jeden z najoryginalniejszych przedstawicieli koreanskiej nowej fali. Zalozony na poczatku lat dziewiecdziesiatych do dzis zdolal zebrac wielu wielbicieli i uznanie krytyk�w. Ich wystepy cechuja sie niezwyklymi perkusyjnymi dialogami, szamanskimi piesniami i akrobatycznym tancem. Repertuar grupy opiera sie na tradycyjnych koreanskich melodiach, kt�re reinterpretuja i dostosowuja do wsp�lczesnej publicznosci.



materialy prasowe, zesp�l Noreummachi

Poza koncertami na festiwalowej scenie, zespoly poprowadzily r�wniez cykl warsztat�w m.in. poswiecone sanjo (tradycyjnej muzyce instrumentalnej), czy tanca ganggangsullae, kt�ry powstal ponad 5000 lat temu, kiedy wierzono, ze Slonce, Ksiezyc i Ziemia maja wplyw na caly Wszechswiat. Z dostepnej puli wybralam "Taniec i atrybuty koreanskiego szamana" grupy Baraji.

Muzycy juz na wstepnie przeprosili za sw�j wyglad, pech chcial, ze wszystkie ich bagaze utknely na lotnisku w Moskwie. Poza tym malym zgrzytem reszta zajec przebiegla dosc sprawnie. Po kr�tkim wstepie, na kt�rym opisano nam i wyswietlono taniec ????? (Jindo Ssitgim Gu, taniec oczyszcza dusze zmarlych i pomaga w dostaniu sie do zaswiat�w), przystapilismy do pracy.



Jak widac na powyzszym filmiku do tanca niezbedne sa rekwizyty: czapki i jijeon, kt�re symbolizuja pieniadze (to te przerosniete "pompony"). Naszym zadaniem bylo je wykonac.



Z zapalem wycinalismy kolejne wstegi, ale ja juz przy drugiej kartce papieru mialam dosc... na szczescie po sali chodzili czlonkowie zespolu i pomagali w wycinaniu oraz wiazaniu pompon�w. Potem jeszcze szybka nauka robienia czapek i w pelnym ekwipunku moglismy zaczac tanczyc. Podstawowe kroki okazaly sie proste i wszyscy na sali szybko je zalapali, przez kolejne p�l godziny z przyjemnoscia machalismy pomponami do dzwiek�w muzyki. Na koniec obejrzelismy jeszcze bardziej skomplikowany uklad i pozwolono nam na freestyle :D



Warto r�wniez wspomniec o warsztatach organizowanych przez Centrum Kultury Koreanskiej. 26 wrzesnia, w dniu koreanskiego Swieta Plon�w, odbyly sie tam rodzinne zajecia. Uczestnicy mieli okazje pomalowac maski tal (dawniej uzywane w trakcie obrzed�w pogrzebowych), przymierzyc hanbok, poznac tajniki sztuki kaligrafii i drzeworytu, zagrac w tradycyjna gre yut, oraz sprawdzic jak smakuja ciasteczka song-pyeon. Dla niewtajemniczonych w koreanska kulture bylo to na pewno atrakcyjne i ciekawe doswiadczenie, ja odpuscilam je sobie z jednego powodu.

Czas najwyzszy troche ponarzekac. Wachlarz atrakcji byl rzeczywiscie spory, ale dokladnie taki sam jak zwykle. Bez wzgledu na to czy jest to Festiwal Kultury Koreanskiej, Noc Muze�w czy wlasnie warsztaty w ramach Skrzyzowania Kultur, proponowane zajecia sa identyczne. Przymierzanie hanboku po raz kolejny czy odbieranie odbitego drzeworytu (zawsze tego samego wzoru) przestalo byc interesujace. Wiem, ze szanse zeby m�j apel dotarl do pracownik�w Centrum Kultury Koreanskiej sa raczej nikle, ale mimo wszystko mam nadzieje, ze wykaza sie odrobine wieksza kreatywnoscia przy kolejnej tego typu imprezie i w planie atrakcji poza stalymi punktami pojawi sie cos nowego. Proponowane przez nich zajecia sa nastawione na nowych odbiorc�w, swietnie, kolejne osoby poznaja kulture Korei. Z drugiej strony zniechecaja juz ja znajacych i chcacych dowiedziec sie czegos wiecej, nie maja takiej szansy. Wciaz dowiaduja sie tego samego.

Poza tym drobnym mankamentem oceniam czesc koreanska festiwalu jako niezwykle udana. To byla swietna zabawa i okazja zeby lepiej poznac tradycyjna kulture Korei. Wy tez braliscie udzial w tegorocznej edycji Skrzyzowania Kultur?